piątek, 19 października 2018
"Stinger. Żądło namiętności" Mia Sheridan
sobota, 17 lutego 2018
"Były sobie świnki trzy" Olga Rudnicka. Mój pierwszy kryminał.
piątek, 6 października 2017
"ANIA" wzruszająca książka o Ani Przybylskiej
Bardzo lubiłam tą aktorkę. Była troszkę starsza ode mnie. Piękna, utalentowana, cudowna aktorka, wspaniała mama. Coś o Jej życiu wiedziałam, jakieś fakty kojarzyłam- w końcu to osoba publiczna. Wiadomość o Jej śmierci bardzo mnie wzruszyła i ogromnie zdołowała. Pomyślałam jako matka, że zostawiła swoje dzieci, że teraz one będą bardzo tęsknić. Nie wyobrażałam sobie co muszą czuć. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co Ania musiała czuć odchodząc. Jak bardzo musiało boleć Ją to, że zostawia takie maluszki. To dla mnie niewyobrażalne. Czy da się zrobić instrukcję w razie śmierci? Oczywiście, że się da. Czy da się na to przygotować? Nie. Nie da się na to przygotować. Nikt nigdy nie jest gotowy na śmierć. Nie wyobrażam sobie co przeżyłyby moje dzieci. Kto by je przytulił? Kto by usiadł z nimi do lekcji? Kto wyprasował ubrania? Kto zrobił ich ulubioną pizzę? Kto pocałował bolące miejsca??? Jest we mnie taki strach, jak sobie poradzą, jeśli by mi się coś stało.
Słyszałam o książce "Ania", ale jakoś parcia do kupienia nie miałam. Widziałam w internecie akcję promocyjną. Czytałam fragmenty przytaczane przez różnych ludzi. Wchodząc ostatnio do księgarni, w której miałam zrobić ksero, rzuciła mi się w oczy ta książka. Uśmiech Ani bił po oczach już od wejścia. Nie zastanawiałam się, kupiłam i pojechałam do domu. Przeczytałam jednym tchem. Książka o życiu Ani. O Jej życiu zawodowym i prywatnym. Opowieść o pięknej dziewczynie, cholernie zdolnej, bardzo fajnej, normalnej. Ania była osobą, która potrafiła porozmawiać z wielkim reżyserem i sprzątaczką. Lubiącą sprośne żarty. Umiejącą zjednać sobie ludzi. Była bardzo dobrą osobą, niezwykle utalentowaną, uśmiechem i tymi wielkimi oczami rozbrajającą. Książka pokazuje jak wyglądało Jej całe życie- od dzieciństwa po kres życia i śmierć.
Ania to bardzo żywiołowa osoba, trzpiotka. Od dzieciństwa wiedząca co chce w życiu robić i dążąca do spełnienia swojego marzenia. Trafiała w życiu na różnych ludzi. Była w nieudanych związkach, które mogły zniszczyć Jej marzenia, ale na szczęście w porę wychodziła z tych toksycznych relacji. Śmierć Jej ukochanego taty był dla Niej ciosem. Marzyła o dużej rodzinie, o wspaniałym mężczyźnie i czwórce dzieci. Los nie był dla Niej łaskawy, dwójkę dzieci straciła. Nie wyobrażam sobie co musiała czuć. Stworzyła wspaniałą rodzinę. Potrafiła zrezygnować z siebie dla swoich najbliższych. Potrafiła przedłożyć dobro rodziny, dzieci, swojego partnera nad swoje ambicje. Fantastyczna osoba. Zastanawiam się i sama nie wiem czy potrafiłabym tak, jak Ona. Czy umiałabym się poświęcić dla rodziny? Zrezygnować z marzeń i planów? Kocham ich, ale póki nie byłam w takiej sytuacji nie wiem co bym zrobiła. Ania potrafiła. Jaką trzeba być osobą, jak bardzo kochać.
Umarła 3 lata temu. Opowieść mamy Ani o Jej ostatnich chwilach jest bardzo wzruszająca. O dwóch łzach spływających po Ani policzkach, kiedy wydała ostatnie tchnienie. Ryczałam! Po prostu rozbeczałam się jak dziecko. To niemożliwe, żeby tak wspaniała osoba odeszła. Jej cząstkę mamy w filmach i wielka szkoda, że już nigdy żaden nowy film z Anią się nie ukaże.
Myślę sobie, że gdybym spotkała Ją na swojej drodze albo byłybyśmy przyjaciółkami na zabój, albo nienawidziłybyśmy się na śmierć i życie. Dostrzegam w Ani wiele podobnych cech, zachowań. Chyba jednak byśmy się dogadały.
Czytałam wiele komentarzy w internecie o tym, że po co rozdrapywać Ani śmierć. Ktoś pytał po co książka, po co film? Dlaczego? Co tej mamie przyszło do głowy, żeby opowiadać o śmierci Ani? A ja pytam a dlaczego nie? Dlaczego nie wspominać cudownej, ciepłej osoby. Dlaczego nie mówić o kimś, kto był normalny, mimo tego, że był sławny i lubiany. Ania powinna być wzorem do naśladowania. Ludzie są straszni, myślą, że w internecie mogą wszystko. W dzisiejszych czasach mało jest empatycznych, fajnych ludzi, którzy powiedzą- cholera, rzeczywiście umarła świetna osoba, bardzo szkoda. Zamiast tego wylewają żale i komentują nie mając tak naprawdę nic mądrego do powiedzenia.
Ach... znak naszych czasów!
Ja jednak książkę polecam i twierdzę, że warto przeczytać. Można się pośmiać, zadumać i popłakać. Można też wziąć przykład z wielu postaw życiowych Ani.
poniedziałek, 20 marca 2017
"Powietrze, którym oddycha" Cherry C. Brittainy -książka godna polecenia
Mam ostatnio lenia, strasznego lenia! Oglądam dużo TV, zauważyłam też, że dużo przesiaduję na FB! Nie wiem czy to już choroba? Nigdy nie chciałam uzależniać się od tego typu rzeczy, ponieważ zbyt dużą aktywność w mediach społecznościowych uważałam zawsze za dziwne zjawisko. A teraz zauważam, że i mnie wciągnęło. Nie chcę tego, ponieważ zdaję sobie sprawę, że mam dom, dzieci, męża i nie poświęcam im tyle czasu, ile bym mogła. Staram się ogarniać wszystko w jednym czasie. Teraz już wiem dlaczego ostatnio jestem tak rozdrażniona i wiecznie niewyrobiona. Na pisanie tutaj też mi czasu nie starcza.
Ale... zajmę się tym! W końcu kto jak nie ja :) Muszę się trochę zmobilizować i rozplanuję sobie odpowiednio każdy element, dla każdego wygospodaruję czas, a i dla siebie też zostawię choć kilka minut.
Znalazłam jednak czas na przeczytanie książki, którą poleciły mi koleżanki z pracy- dzięki Gosia, mimo wielu łez wylanych nad książką, warto było! "Powietrze, którym oddycha" to książka przesiąknięta bólem, różnego rodzaju emocjami. Czyta się ja jednym tchem, wciąga niesamowicie. Autorka opowiada o ludziach- Liz i Tristianie, którzy w wypadkach samochodowych stracili najważniejsze osoby w swoim życiu. Cała historia jest bardzo realistyczna. Książka nie jest słodkim romansidłem. Bohaterowie przeżywają realne tragedie. Towarzyszy im pustka, żal i cierpienie po stracie najbliższych. Zrozumiałe jest to, że nie mogą sobie poradzić z codziennością i dalszym życiem. Nie wyobrażam sobie życia bez moich bliskich, dlatego też wczułam się w sytuację bohaterów. Takie sytuacje się zdarzają, więc historia nie jest aż tak bardzo odległa i niemożliwa. Życie pisze różne scenariusze.
Książka spowodowała, że kolejny raz zaczęłam myśleć o swoim życiu. Z doświadczenia wiem, że różnie bywa, nigdy nie wiemy co nas czeka za kolejnym zakrętem. W jednej chwili możemy stracić cały nasz świat. Dlatego najlepiej żyć chwilą, żyć tym, co daje nam radość. Nie ma sensu tracić czasu na kłótnie, złości, fochy. Ja swoje życie już jakiś czas temu przewartościowałam i chciałabym w tym wytrwać. Takie książki przypominają o tym jak kruche jest nasze życie. Przypomina, żeby nie tracić czasu, tylko przeżywać wszystkie chwile najlepiej jak się potrafi i dawać radość i uśmiech innym.
Książka jest godna polecenia. Aczkolwiek twierdzę, że jest to literatura przeznaczona dla kobiet. Jeśli nie wiecie co kupić koleżance, przyjaciółce, mamie, siostrze, ta książka będzie wspaniałym prezentem (koszt ok.30zł).
"Stracić naprawdę kogoś bliskiego to bardzo bolesna strata.
To tak, jakby uciąć ptaku skrzydła i kazać mu latać"
piątek, 31 lipca 2015
Nina George "Lawendowy pokój"
Cudowna książka, w którą dosłownie wpadamy, czekając na dalszy ciąg. Z każdym rozdziałem byłam bardziej ciekawa co będzie dalej, jak potoczy się ta historia. Fantastyczna książka o miłości, bólu, stracie, samotności i o wychodzeniu z cierpienia. Dobrze się ją czyta. Historia pięknie opowiedziana. Główny bohater Jean Perdu to właściciel pływającej księgarni, a raczej jak ją nazywa Apteki Literackiej. Każda osoba przychodząca do "Apteki" otrzymuje książkę, której potrzebuje, która mu w czymś pomoże. Właściciel potrafi odczytać czego dana osoba potrzebuje i taką książkę "aplikuje", w ten sposób chce uleczać ludzkie serca i dusze. Można powiedzieć, że główny bohater zachowuje się jak lekarz, a książki traktuje jak medykamenty. Nie potrafi tylko sobie pomóc. Zraniony przed wielu laty powoli dochodzi do siebie.
Polecam :)
Wojciech Sumliński "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego"
Kontrowersyjna książka, która była blokowana przed wyborami. Miała się ukazać dopiero po wyborach, żeby nie wpłynęła na opinię publiczną. To się jednak nie udało. Mogliśmy ją zakupić i poczytać o różnych ciekawych powiązaniach naszej "elity". Czytałam tą książkę siedząc w Austrii, na tarasie i popijając kawę. Oglądając to, co było wokół mnie i konfrontując tą rzeczywistość z tą książkową, pytałam sama siebie- ile jeszcze nasza biedna Polska wytrzyma. Czytałam książkę z zapartym tchem, nie mogąc się nadziwić ilu nieuczciwych ludzi jest wśród rządzących. Jak to jest, że nikt nie odpowiada za swoje czyny? Ja w swojej firmie mam tak, że jeśli coś zrobię nie tak to odbija się to na mojej pensji, premii, a oni w najważniejszych sprawach dla naszego kraju robią różne przekręty, mają dziwne powiązania i nikt ich z tego nie rozlicza. Jakie to niesprawiedliwe. Kiedyś chciałam iść do polityki, ale niestety nie potrafię kłamać i oszukiwać, dlatego też wiem, że nie nadawałabym się do tego. Jaki trzeba mieć tupet, żeby ludzi tak oszukiwać, żeby patrzeć prosto w oczy i mówić, że jest dobrze, kiedy nasze państwo, nasza Ojczyzna jest okradana. To niesamowite ile jest obłudy w politykach. Pomyślałam sobie, że słowa, które wypowiedział jeden z polityków "od Sowy" w aferze podsłuchowej o tym, że "Państwo Polskie istnieje tylko teoretycznie" są jak najbardziej prawdziwe. Rzeczywiście po przeczytaniu "Niebezpiecznych związków..." jestem pewna, że tak jest. I tak czytając myślałam, że warto by pomyśleć o emigracji. Ale jak to zrobić kiedy tu mam wszystko, dom, znajomych, rodzinę, mąż ma warsztat samochodowy. To nie jest takie proste.
Książka jest według mnie godna polecenia, szczególnie zainteresowanym tym co dzieje się na polskiej scenie politycznej, ale też tym co im jest wszystko jedno. Mogę zapewnić, że każdemu oczy się otworzą i spojrzy na wiele spraw inaczej.

