Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 grudnia 2017

Rozwody...separacje...rozstania...smutna rzeczywistość

Nie nadaję się do aktualnego świata! Jestem przekonana, że powinnam żyć w innych czasach- w czasach romantyzmu. Nastał taki okres, że ludzie masowo się zdradzają, rozstają, żyją jak chcą. Każdy myśli o sobie, każdy chce zająć się sobą, patrzeć na siebie. W dzisiejszym świecie nie zwraca się już takiej uwagi na drugiego człowieka, na partnera, na męża. Co się liczy? JA! Muszę mieć czas dla siebie, żeby się zrelaksować, żeby pobyć ze sobą. A gdzie miejsce dla rodziny, dla tej drugiej połowy? Spełniamy swoje marzenia, realizujemy swoje plany. Jak to jest? Co się stało z tym światem?


Wszędzie pełno tragedii, jak nie zabójstwa, samobójstwa, to gwałciciele, pedofile, ludzie znęcający się nad dziećmi, żonami, mężami, zwierzętami. Ja się wypisuję z takiego świata. Ja się boję!


Nie powiem- chcę realizować swoje marzenia, mam do zrealizowania swoje plany, ale... no właśnie jest takie małe "ale"- to moja rodzina. Nie, nie ograniczają mnie w żadnym stopniu. To nie tak, że mam rodzinę, która zakazuje mi pewnych rzeczy. Ja sama wiem, że mogę marzyć o mieszkaniu w innym miejscu, innym kraju, ale są pewne sprawy, które trzymają mnie tutaj. Gdybym chciała pracować gdzie indziej musiałabym rozstać się z moją rodziną, a tego bym bardzo nie chciała. Mogę wyjeżdżać, żeby na przykład zobaczyć Nowy Jork, ale najlepiej gdyby moi bliscy byli ze mną- pokazałabym im o co chodzi. (Oczywiście w planach jest rodzinny wyjazd na wakacje do NY :) Myślę o tym, że możemy robić coś razem, że możemy przeżywać piękne chwile wspólnie- razem- całą rodziną.


Kiedyś usłyszałam, że po tylu z moim mężem jesteśmy jak brat z siostrą! Co za bzdura! Jesteśmy razem od 20 lat, znamy się bardzo dobrze, znamy swoje myśli, reagujemy podobnie na pewne rzeczy. Śmiejemy się z tych samych żartów. Jest nam bardzo dobrze razem. Mało tego- jest coraz lepiej! Wiem, że wielu nasze szczęście kłuje w oczy, ale to nie mój problem. Wiem, że wielu myśli, On ma przerąbane, tyle czasu z jedną "babą", a nam tak dobrze. Jestem przekonana, że Jemu jest z tym dobrze, a to dlatego, że nie zaniedbałam się po ślubie, po urodzeniu dzieci. Staram się cały czas wyglądać coraz lepiej, robić wszystko, żeby w domu było miło, żeby nasze życie było kolorowe. I to się póki co udaje. Staram się "ogarniać" jak najwięcej rzeczy, bo wiem, że mąż ma dużo na głowie i nie byłby w stanie zapamiętać wszystkiego. Kto gotuje w domu, kto zajmuje się dziećmi, kto sprząta, kto odrabia lekcje z synem, kto przygotowuje potrzebne rzeczy do szkoły i przedszkola, kto chodzi na zebrania, kto płaci rachunki? Ja. Mimo, że chodzę do pracy, to wiem, że jestem w stanie zrobić to lepiej, oczywiście swoim zwyczajem mam wszystko zapisane. Wiem co, kiedy i gdzie.


Wiele osób dziwi się, jak można tak wytrzymać. Jak można mieć taki banalny podział, kobieta -dom, dzieci, gary, mężczyzna- praca i wszystko co wokół domu. Dla mnie to normalne. Nie ma u nas kłótni, nie ma zbędnych rozmów. Nie ma fochów. Za to są rozmowy, jeśli jest problem mówimy sobie wprost o co chodzi. Szkoda czasu na ciche dni i bezsensowne "domyśl się".


Nie wiem czy znalazłam receptę na udane małżeństwo i szczęśliwe życie. Wiem jedno- my jesteśmy szczęśliwi. Mam nadzieję, że tak będzie już zawsze.

piątek, 6 października 2017

"ANIA" wzruszająca książka o Ani Przybylskiej

Bardzo lubiłam tą aktorkę. Była troszkę starsza ode mnie. Piękna, utalentowana, cudowna aktorka, wspaniała mama. Coś o Jej życiu wiedziałam, jakieś fakty kojarzyłam- w końcu to osoba publiczna. Wiadomość o Jej śmierci bardzo mnie wzruszyła i ogromnie zdołowała. Pomyślałam jako matka, że zostawiła swoje dzieci, że teraz one będą bardzo tęsknić. Nie wyobrażałam sobie co muszą czuć. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co Ania musiała czuć odchodząc. Jak bardzo musiało boleć Ją to, że zostawia takie maluszki. To dla mnie niewyobrażalne. Czy da się zrobić instrukcję w razie śmierci? Oczywiście, że się da. Czy da się na to przygotować? Nie. Nie da się na to przygotować. Nikt nigdy nie jest gotowy na śmierć. Nie wyobrażam sobie co przeżyłyby moje dzieci. Kto by je przytulił? Kto by usiadł z nimi do lekcji? Kto wyprasował ubrania? Kto zrobił ich ulubioną pizzę? Kto pocałował bolące miejsca??? Jest we mnie taki strach, jak sobie poradzą, jeśli by mi się coś stało.


Słyszałam o książce "Ania", ale jakoś parcia do kupienia nie miałam. Widziałam w internecie akcję promocyjną. Czytałam fragmenty przytaczane przez różnych ludzi. Wchodząc ostatnio do księgarni, w której miałam zrobić ksero, rzuciła mi się w oczy ta książka. Uśmiech Ani bił po oczach już od wejścia. Nie zastanawiałam się, kupiłam i pojechałam do domu. Przeczytałam jednym tchem. Książka o życiu Ani. O Jej życiu zawodowym i prywatnym. Opowieść o pięknej dziewczynie, cholernie zdolnej, bardzo fajnej, normalnej. Ania była osobą, która potrafiła porozmawiać z wielkim reżyserem i sprzątaczką. Lubiącą sprośne żarty. Umiejącą zjednać sobie ludzi. Była bardzo dobrą osobą, niezwykle utalentowaną, uśmiechem i tymi wielkimi oczami rozbrajającą. Książka pokazuje jak wyglądało Jej całe życie- od dzieciństwa po kres życia i śmierć.


Ania to bardzo żywiołowa osoba, trzpiotka. Od dzieciństwa wiedząca co chce w życiu robić i dążąca do spełnienia swojego marzenia. Trafiała w życiu na różnych ludzi. Była w nieudanych związkach, które mogły zniszczyć Jej marzenia, ale na szczęście w porę wychodziła z tych toksycznych relacji. Śmierć Jej ukochanego taty był dla Niej ciosem. Marzyła o dużej rodzinie, o wspaniałym mężczyźnie i czwórce dzieci. Los nie był dla Niej łaskawy, dwójkę dzieci straciła. Nie wyobrażam sobie co musiała czuć. Stworzyła wspaniałą rodzinę. Potrafiła zrezygnować z siebie dla swoich najbliższych. Potrafiła przedłożyć dobro rodziny, dzieci, swojego partnera nad swoje ambicje. Fantastyczna osoba. Zastanawiam się i sama nie wiem czy potrafiłabym tak, jak Ona. Czy umiałabym się poświęcić dla rodziny? Zrezygnować z marzeń i planów? Kocham ich, ale póki nie byłam w takiej sytuacji nie wiem co bym zrobiła. Ania potrafiła. Jaką trzeba być osobą, jak bardzo kochać.


Umarła 3 lata temu. Opowieść mamy Ani o Jej ostatnich chwilach jest bardzo wzruszająca. O dwóch łzach spływających po Ani policzkach, kiedy wydała ostatnie tchnienie. Ryczałam! Po prostu rozbeczałam się jak dziecko. To niemożliwe, żeby tak wspaniała osoba odeszła. Jej cząstkę mamy w filmach i wielka szkoda, że już nigdy żaden nowy film z Anią się nie ukaże.


Myślę sobie, że gdybym spotkała Ją na swojej drodze albo byłybyśmy przyjaciółkami na zabój, albo nienawidziłybyśmy się na śmierć i życie. Dostrzegam w Ani wiele podobnych cech, zachowań. Chyba jednak byśmy się dogadały.


Czytałam wiele komentarzy w internecie o tym, że po co rozdrapywać Ani śmierć. Ktoś pytał po co książka, po co film? Dlaczego? Co tej mamie przyszło do głowy, żeby opowiadać o śmierci Ani? A ja pytam a dlaczego nie? Dlaczego nie wspominać cudownej, ciepłej osoby. Dlaczego nie mówić o kimś, kto był normalny, mimo tego, że był sławny i lubiany. Ania powinna być wzorem do naśladowania. Ludzie są straszni, myślą, że  w internecie mogą wszystko. W dzisiejszych czasach mało jest empatycznych, fajnych ludzi, którzy powiedzą- cholera, rzeczywiście umarła świetna osoba, bardzo szkoda. Zamiast tego wylewają żale i komentują nie mając tak naprawdę nic mądrego do powiedzenia.


Ach... znak naszych czasów!


Ja jednak książkę polecam i twierdzę, że warto przeczytać. Można się pośmiać, zadumać i popłakać. Można też wziąć przykład z wielu postaw życiowych Ani.


Ania. Biografia Anny Przybylskiej

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Keratynowe prostowanie włosów

Jestem kobietą, marzę o pięknych, długich, lśniących włosach. Każda kobieta chce mieć piękne i zadbane włosy. W reklamach pokazywana są kobiety z fantastycznymi włosami, nienaturalnie gęstymi. Włosy to atrybut kobiecości, dlatego tak trudno kobietom, które są po chemii zaakceptować fakt ich utraty. Widziałam wiele historii kobiet, które nie potrafią się pogodzić z tym, że nie mają włosów. Wiele z nich mówi o tym, że czują się zwyczajnie nagie.


Zawsze marzyłam o długich, pięknych, lśniących włosach. Chciałam, żeby mama wiązała mi kitki, warkocze, upinała je na różne sposoby. Niestety całe dzieciństwo miałam krótkie włosy, bo tak mi się pięknie kręciły- jak pierścionki! Nienawidziłam tego i jak tylko mogłam w tej kwestii coś powiedzieć i postawić na swoim, zapuściłam je. Nigdy nie udało mi się zapuścić długich, takich jak chciałam- kręcone po prostu nie rosną! Co trochę urosły to się pokręciły i tyle było widać. Cóż, takie życie. Zostało mi tylko przedłużenie :)


Pomyślałam o tym, żeby zrobić keratynowe prostowanie, ale... no właśnie... ale cena! Usłyszałam minimum 350zł, ale to wszystko się okaże podczas zabiegu. Czyli może być i 400??? Nigdy w życiu. Ale tu z pomocą przyszła mi koleżanka z pracy- dzięki Paulina :) 250zł jest do zaakceptowania, więc bez problemu umówiłam się i już jestem po zabiegu. Opłacało się! Włosy lśniące, piękne, miękkie, układające się i wyglądają tak zdrowo, jak nigdy. Nie mam zupełnie prostych, ponieważ moje włosy mają dość mocny skręt, ale wyglądają cudownie. Teraz wystarczy tylko umyć, wysuszyć i już :) i tak pół roku :)


Gorąco polecam :)


przedkeratyną keratynowe włosy

niedziela, 15 stycznia 2017

"Lepiej późno niż później" świetna komedia romantyczna

Oglądałam już wiele razy. Za każdym razem patrzę z takim samym zachwytem, biegam wzrokiem po całym ekranie. Uwielbiam Diane Keaton i Jack'a Nicholsona. Są świetni. Zabawni. Ogólnie lubię komedie romantyczne, ale ta jest jedną z moich ulubionych. Piękny dom, wnętrza w bieli, kremach, beżach. Wszędzie kwiaty, wyobrażam sobie ten zapach unoszący się w całym domu. Okna wychodzące na bezgraniczny, błękitny ocean. Cudowne meble. Wielkie, stylowe biurko, przy którym Diane Keaton- filmowa Erica pisze kolejną sztukę- siedzi na pięknym krześle. W całym domu są cudowne lampy, z ciepłym światłem, miękkie kanapy, duża kuchnia z okrągłym stołem, z wyspą! Chciałabym mieć w swojej kuchni wyspę, chciałabym jasne, piękne, stylowe meble. I wiem, że tak kiedyś będzie :) kto jak nie ja! Ja zawsze realizuję marzenia, więc i to będzie zrealizowane.


Sama historia jest świetna i wciągająca. Córka Erici przyjeżdża do domu ze starszym mężczyzną! Oj gdyby moja Polcia tak przyjechała- strach się bać. Nie wiem jaka byłaby moja reakcja, ale wiem, że tata nie byłby zadowolony :) W nietypowy sposób starszy pan poznaje mamę swojej "dziewczyny". I wtedy się zaczyna. Wiele śmiesznych scen. Duża dawka romantyzmu. Spacery po plaży, nad brzegiem oceanu. Piękna sceneria. Podziwiam i zazdroszczę. Marzę o możliwości spędzenia choć jednej doby w takim domu, położonym w tak pięknym miejscu.


Akcja rozkręca się, matka zaczyna "kręcić" z "chłopakiem" córki. Dużo śmiechu. Seksu! Gosia K. ludzie w tym wieku też "to" robią :) i mogą bawić się równie świetnie jak młodzi. Przy cudownej mamie kręci się też młody lekarz, no i w tej roli Keanu Reeves- ach... obiekt westchnień, piękny, młody, przystojny, uwodzicielski. Nogi się uginają. Końcówka filmu do przewidzenia, ale i tak cudowna i romantyczna. Piękny Paryż, mała kawiarenka, bardzo przytulnie. No i to kolejne moje marzenie. Kolacja w tak pięknej scenerii, w romantycznej paryskiej knajpce, z moim ukochanym. I tak siedząc przed TV z lampką wina w ręce, wpatruję się w ekran, uśmiecham, oglądam z zapartym tchem. Podziwiam, zachwycam się, zazdroszczę i marzę.


Ktoś powie- kolejna baba oglądająca amerykańską szmirę, kolejną historyjkę, romansidło, a ja powiem, że mamy tyle problemów, tyle codziennych trosk, że taki film może poprawić humor i sprawić, że zaczniemy pozytywnie myśleć. I zamiast przejmować się tym, co niedobrego się dzieje, problemami dnia codziennego, polityką, podatkami, możemy po prostu zamknąć się w swoim azylu i pomarzyć, zrelaksować się.


POLECAM :)


  Something's Gotta Give - galeria zdjęć - filmweb  Something's Gotta Give - galeria zdjęć - filmweb

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Postanowienia noworoczne :)

Rozpoczął się Nowy, ponoć lepszy, 2017 rok. Ja oczywiście mam taka nadzieję, jak każdego roku zresztą. Każdy mówi o swoich postanowieniach na ten rok. Wszędzie piszą o tym, co zrobić, żeby ten rok przeżyć najlepiej jak tylko można. Każdy z nas ma do zrealizowania jakieś swoje cele, postanowienia, które ciągną się za nami od tygodni, miesięcy, a może nawet lat. Coś czego nie zdążyliśmy zrobić w zeszłym roku przechodzi na ten. Coś co wydało nam się zbyt ciężkie w realizacji może w tym wypali? Każdego roku mamy swoje wyzwania, które są dla nas ważne.


Od wczoraj myślę o co mogę zawalczyć z tym roku. Na pewno chcę zrealizować swoje największe marzenie- wyjazd do NY. Tego się trzymam i już od zeszłego roku działam, żeby to wypaliło. Co dalej? Dalej to już tylko przyziemne cele, takie, które stawiam sobie od jakiegoś czasu i to jest po prostu kontynuacja. Chcę ćwiczyć, regularnie (co nie zawsze mi wychodzi), chcę nadal dobrze- zdrowo się odżywiać. Dobra dieta to nie tylko świetna figura, ale przede wszystkim rewelacyjne samopoczucie. Niestety ostatnio (w święta najbardziej) odeszłam od swojego zdrowego jedzenia i żołądek dał o sobie znać, dlatego wiem, że to po prostu będzie dla mnie i mojego organizmu lepsze. Chciałabym bardzo aktywnie spędzać czas, więcej spotykać się ze znajomymi i rodziną. Planuję więcej czasu poświęcać dzieciom. Mam nadzieję, że mi się to uda. Wiem, że doby nie rozciągnę, ale dobry plan na każdy dzień to podstawa. Wiem, że potrafię być zdyscyplinowana i zarządzać swoim czasem. Już nie raz udowodniłam sobie, że potrafię planować czas. A może nauka angielskiego? Oj przydałoby się! Szczególnie, że w NY będzie mi bardzo potrzebny. Mam nadzieję, że wszystko to, co sobie umyślę w tej mojej małej główce stanie się rzeczywistością. Chociaż nie powiem, cały czas jestem szczęśliwa i tak jak jest też jest dobrze. Ale jakie byłoby życie, gdyby nie cele i marzenia? Czy miałoby sens?


Znalezione obrazy dla zapytania postanowienia noworoczne


WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU :)

wtorek, 25 października 2016

Kosmetyki naturalne- samo zdrowie

Kosmetyki są dla nas ważne. To, czego używamy do ciała, włosów, twarzy ma ogromne znaczenie. Od jakiegoś czasu słyszymy w mediach o tym ile parabenów i różnych sztucznych substancji, które wpływają na nasze zdrowie znajduje się w kosmetykach. Wszędzie reklamowane są kosmetyki na bazie naturalnych składników. Każda z firm kusi klientów jak może, żeby przekonać do swoich produktów. Niestety z doświadczenia wiem, że to, co reklamowane jako naturalne, nie zawsze takie musi być.


Od pewnego czasu temat naturalnych kosmetyków spędza mi sen z powiek. Przede wszystkim dlatego, że mój wiek daje o sobie znać, poza tym dwóch ciążach i karmieniu piersią moje włosy zaczęły wypadać i niestety nie wyglądają już jak lata temu. Cera stała się ziemista, pojawiły się przebarwienia, popękały naczynia krwionośne. Niestety tak się dzieje i zdaję sobie sprawę z tego, że młodsza nie będę. Ale zawsze mogę sobie pomóc kosmetykami. Niekoniecznie muszę zamalowywać moje niedoskonałości tonami pudru czy fluidu. Szukałam rozwiązania w internecie i jak zwykle odpowiedź przyszła wcześniej niż mogłabym się tego spodziewać- kosmetyki naturalne z Federacji Rosyjskiej. Stwierdziłam, że nie ma na co czekać, trzeba spróbować. Nie byłabym sobą gdybym nie zechciała spróbować od razu kilku produktów. Ja zawszę kupuję hurtowo.


Z pomocą przyszła mi strona medicspa.pl - to tam zamówiłam i zamawiam do tej pory produkty rosyjskie, naturalne. Od pierwszego użycia jestem bardzo zadowolona. Skupiłam się na kosmetykach producenta Pervoe Reshenie, czyli Apteczka babci Agafii.


Jako pierwsze wypróbowałam naturalne ziołowe mydło czarne, które w swoim składzie ma wyciągi, ekstrakty i oleje z aż 37 syberyjskich roślin. Mydło jest w formie żelu, więc jest bardzo wygodne w użyciu oraz jest mega wydajne. Ja używam go do mycia zarówno włosów, jak i ciała. Nie kupuję już żeli pod prysznic, ani sztucznych, agresywnych szamponów, które sprawiały, że moje włosy były wysuszone, a skóra głowy w fatalnym stanie. Mogę zapewnić, że mydło to jest bardzo dobre, a jego zapach jest niepowtarzalny, cudowny, niespotykany i dający odprężenie.


mydło czarne


Kolejne kosmetyki, które wypróbowałam to oczywiście odżywki i maski do włosów. Wiadomo, jeśli myję włosy naturalnym mydłem to nie mogę mieć sztucznej odżywki. Na pierwszy ogień poszła więc maska drożdżowa na porost włosów. Zapach nie powala, ale podczas używania tej maski nie znajdowałam już włosów na podłodze. Ważne jest również to, że taka maska ułatwia rozczesywanie i włosy dostają blasku. W swoim składzie zawiera ponad 8 składników aktywnych, oprócz drożdży piwnych, zawiera też ostropest plamisty, sok brzozowy, oleje z kiełków pszenicy, nasion białej porzeczki czy owoców dzikiej róży.


maska drożdżowa


Jak już pisałam wcześniej korzystałam z różnych kosmetyków- kolejne to maseczki do twarzy, kremy, sól morska do kąpieli. Jedną z maseczek polecam szczególnie. To maseczka witaminowa fitoaktywna, poziomka, malina, dzika róża, rokitnik, jagoda kamczatska. Pachnie obłędnie, jest koloru czerwonego z małymi pestkami. Wygląda tak, jakby się rozdusiło truskawkę i rozsmarowało na twarzy. Maska ta jest wzbogacona olejami i sokami z jagód z rosyjskiej tajgi. Dzięki temu głęboko nawilża, wyrównuje koloryt twarzy i aktywizuje procesy regeneracji skóry.


maseczka Agafii


Ze strony medicspa.pl mogę polecić również kosmetyki firmy Bingospa. Mam sól do kąpieli, maskę algową do twarzy, jedwabne mleczko do mycia twarzy i szyi, płyn do higieny intymnej, serum kolagenowe do ciała. Wszystkie kosmetyki są w bardzo przystępnych cenach oraz są bardzo wydajne. Już dawno stwierdziłam, że na zdrowiu nie ma co oszczędzać, więc warto też zainwestować w swoje kosmetyki.


Polecam gorąco :)

wtorek, 9 sierpnia 2016

Paznokcie :)

Tym razem spokojnie, chociaż kolory trochę rażą.

Wybrałam kolory letnie, w sam raz na wakacje.

Pomarańcz bardzo mi się spodobał, chociaż pierwotnie miał być błękit :) ale kobieta zmienną jest! :)

Do tego róż pojawił się na dwóch palcach i pieczątki. Tak mi się umyśliło i tak jest :)

kratka

czwartek, 14 lipca 2016

Muffina :)

Kolejny raz, kolejna wizyta u Moniki :) Jak ja to lubię!

Jak zwykle inwencja twórcza. Jak zwykle poddałam się Jej całkowicie i jest ciekawie.

Zadowolona :)

muffina1 muffina2

niedziela, 26 czerwca 2016

Weselnie- różowo :)

Jak nie ja ! :)

Ale co tam. Już próbowałam różu, ale tym razem jest słodko, landrynkowo :) O dziwo mój mąż nie skomentował koloru, nawet mu się spodobał. Mi też podoba się ta wersja. Pasowała do moich weselnych kreacji, butów i opaski na głowie. Nie, nie byłam cała na różowo- tego bym nie zniosła :) Ale kolory były delikatne- beż, delikatny pomarańcz i róż. Najlepiej będzie, jak sami zobaczycie moje różowe szaleństwo :) i jeszcze kilka kamieni Svarowskiego


Jak zwykle podziękowania dla Moniki z Ogrodów Urody :)


weselnie weselnie1

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Paris, Paris...

- To co dzisiaj? Paryż? - spytała Monika, kiedy usiadłam przed Nią ostatnio.

- Dlaczego nie? Odpowiedziałam.

- A kolory?

- Wybierz- odpowiedziałam- zdaję się całkowicie na Ciebie.

- No to świetnie- ucieszyła się Monika.

I tak powstało kolejne dzieło na moich paznokciach :)

paryz paryż2

Taka ze mnie podróżniczka :)

sobota, 14 maja 2016

NY na paznokciach :)

Wczoraj kolejna wizyta u mojej manicurzystki Moniki :) ta dziewczyna wprawia mnie w coraz większe zadziwienie. Jest niemożliwa. Przyszłam nastawiona, że będzie miała dla mnie kilka propozycji odnośnie NY na paznokciach. Pytam o to jak to widzi, co może mi zaproponować, może coś wymyśliła, a Ona na to, że całkiem zapomniała. Poczułam się rozczarowana. Przecież miała przemyśleć temat, zaproponować coś fajnego. Pomyślałam, że może następnym razem, ale Ona na to, że nie ma problemu, zaraz coś wymyśli :) I wymyśliła! Poszukała obrazy w Google i już, zaczęła malowanie.Efekty możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach, jest niemożliwa!


I LOVE NY :)

NY NY1

czwartek, 21 kwietnia 2016

Pomadka i usta :)

usta pomadka

Monika, "moja" dziewczyna od paznokci, jest cudowna :) Poprosiłam, żebyśmy mówiły sobie po imieniu, bo tak będę lepiej się czuła. Znowu tam byłam, znowu to zrobiłam :) Mam piękne, czerwone paznokcie z dwoma elementami, które Monika wymyśliła dla mnie. Ona wie, że może zrobić wszystko z moimi paznokciami. Wie, że zgodzę się na wszystko, nawet kolory zbliżone do różu i fioletu weszły w grę :) to już jest nawet dla mnie szok! :) Tym razem takie motywy, ale dałam Monice do myślenia- następnym razem poproszę na paznokciach coś, co dla mnie jest ważne, czyli ... Nowy Jork :) Monice zaświeciły się oczy, więc liczę na Jej inwencje twórczą :) a później, no cóż, mam kolejne pomysły, ale o tym szaaaa.... :)


ALE FAJNIE :)

piątek, 1 kwietnia 2016

Podobają mi się :)

Tradycją stało się już, że co 3 tygodnie zaglądam do "Ogrodów urody", żeby poddać się zabiegowi upiększenia swoich paznokci. Lubię to. Czuję się tam tak dobrze i komfortowo. Zawsze marzyłam o tym, że przychodzę i nie muszę nic mówić, pomysł już jest i wykonanie pewne. Nie zawiodłam się. Pani Monika przygotowana. Wybrałam tylko kolor- fuksja! Nie lubię różu, fioletu, ale ten kolor mnie urzekł. Stwierdzam, że na starość zaczynam się zmieniać i momentami sama jestem zdziwiona, ale podoba mi się to. Życie byłoby szare i nudne, gdyby cały czas było tak samo. Jak zwykle czas minął szybko, w miłym towarzystwie. Paznokcie zrobione perfekcyjnie. Tym razem wzór na paznokciach prosty, ale dość trudny do wykonania. Zobaczcie sami, zdjęcie co prawda nie oddaje koloru, ale sam zamysł i owszem.


serca dwa serca


CUDOWNIE :) POLECAM :)

czwartek, 10 marca 2016

8 marca Dzień Kobiet :)

Od rana uśmiech na twarzy. Prezent i kwiatki od męża zaskoczyły mnie bardzo :) w pracy równie miło! Kwiatki od dyrektora, od "moich" chłopaków z zespołu :) Cały dzień miałam dobry humor. Słyszę o komunistycznym święcie, o wręczaniu goździków i rajstop, ale co tam! To było kiedyś a takie dni są potrzebne, żeby kobiety poczuły się wyróżnione. Każda z nas chce poczuć się wyjątkowa. I tak, jak jeszcze kilka lat temu twierdziłam, że to bez sensu, że po co kwiaty, że po co ta cała otoczka, tak teraz zmieniło mi się totalnie i wręcz oczekuję pamięci ze strony męża i małego kwiatka, albo drobnego upominku. Dlaczego nie? To miłe, nawet bardzo! :) Byłam zawsze samowystarczalna, nie oczekiwałam kwiatów, ani prezentów na żadne okazje. Ale w pewnym momencie zaczęłam czuć się z tym źle. Chciałam być adorowana, chciałam poczuć się kobieco, pięknie, chciałam wiedzieć, że ktoś o mnie myśli, że ktoś robi coś dla mnie. Jak to kobieta- zamiast powiedzieć czekałam! I oczywiście nigdy nie mogłam się doczekać. Aż w końcu zdobyłam się na szczerą rozmowę z moim mężem, że oczekuję takiej adoracji, że chcę czuć się kochana, że takie drobne prezenty są dla mnie ważne. Zrozumiał. Od tego czasu jest bardzo fajnie, kwiatki na dzień kobiet to już normalne, co najważniejsze kwiatki ot tak też są! :) Mam mądrego i bardzo kochanego męża :) Z okazji Dnia Kobiet życzę każdej, żeby miała u swego boku tą jedyną, ukochaną osobę, która będzie ją rozumieć :)


Przez przypadek zostałam zapisana na kolejną wizytę na manicure właśnie na 8 marca :) w tym dniu nowe paznokcie to świetna sprawa :) posiedzieć wśród kobiet i pogadać o wszystkim, czego chcieć więcej :) wybrałam kolory wiosny-mimo, że za oknem śnieg, ale już niedługo ... czekam :) paznokcie wyszły naprawdę fajnie, jak zwykle inwencja twórcza Pani Moniki :)


Polecam :)

WIOSNAWIOSNA1

wtorek, 16 lutego 2016

Ogrody urody kolejny raz :)

Po dwóch miesiącach od ostatniego razu, kiedy to musiałam w domu sama ściągnąć hybrydę bo mi się niestety nie utrzymała, wróciłam na wizytę do "mojej" dziewczyny, która maluje naprawdę niesamowicie. Kolejny raz nie zawiodłam się, jest the best!!! Poszłam kompletnie bez pomysłu. Ani nie wiedziałam jaki chcę kolor, ani jakie motywy. Po prostu zdałam się na Jej intuicję, na Jej pomysły i kolejny raz pokazała klasę. Myślę, że możecie sami ocenić Jej dzieło.


POLECAM :)


róża1 róża

czwartek, 4 lutego 2016

7 kroków do osiągnięcia ambitnych celów wg Kamili Rowińskiej

Jak już we wcześniejszych postach wspominałam jestem osobą pełną optymizmu, mam oczywiście chwile zwątpienia, ale z reguły idę przez życie z podniesioną głową i wierzę, że wszystko się ułoży. Zawsze staram się optymistycznie patrzeć w przyszłość i starać się dążyć do realizacji wyznaczonych celów. Jakieś 2 lata temu straciłam zapał do pracy i życia. Myśląc teraz nad przyczynami, mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że było to spowodowane pojawieniem się drugiego dziecka, co mnie troszkę przytłoczyło. Do tego doszła również pewna rutyna i powtarzalność czynności dnia codziennego. Rytm dnia wyglądał co dzień identycznie. Wstać rano, wyszykować siebie do pracy i dzieci, odwiezienie dzieci do moich rodziców, praca przez 8 godzin i 15 minut- w tym czasie stres oraz tłumaczenie się niekoniecznie ze swoich błędów, z reguły z niedociągnięć i pomyłek innych osób (cecha działu obsługi klienta). Po pracy po dzieci, do domu, odrabianie lekcji z synem, kolacja, serial, szykowanie jedzenia na następny dzień i do spania. A później kolejny i kolejny i kolejny -dzień świstaka- i tak przez bardzo długi czas. Było to dla mnie ogromnie wyczerpujące. Czułam, że nie wytrzymam tego dłużej, chciałam zmian, spektakularnych, natychmiast, już. Chciałam wyjeżdżać, robić coś ciekawego, rozwijać się, poszukiwałam czegoś dla siebie. A może zmiana pracy? Czemu nie, ale strach nie pozwalał mi na wysłanie swojego CV do firm, które mogłyby być zainteresowane pracownikiem z dużym doświadczeniem zawodowym i kwalifikacjami, jakie ja posiadam. Spytacie jaki strach? Właśnie strach przed zmianą. A nóż się nie uda, nie spodoba mi się. "Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" to hasło, które przyświecało mi wówczas. Z perspektywy czasu wiem, że nie miałam odwagi zdecydować się na konkretny krok do przodu. Nie wiem czy udało by mi się zdobyć pracę marzeń, w firmie marzeń, ale wiem, że byłby to krok do nowego życia. Ale nie ma tego złego... Nabrałam chęci do życia :) Wreszcie wrócił mi optymizm, znowu zaczęłam czytać książki, interesować się różnymi rzeczami, pisać tego bloga :) zaczęłam ćwiczyć i trzymać się diety (chociaż dziś 2 pączki wciągnęłam aż miło, ale co tam raz nie zawsze) :) jakiś czas temu zaczęłam zmieniać swój wygląd- a to grzywka, a to rozjaśnienie włosów, ubiór - bardziej kobiecy (chyba przy dwójce dzieci potrzeba zadbania o siebie jest większa niż kiedykolwiek). Doszłam wreszcie do wniosków, że czas zadbać o siebie, dokształcać się i robić rzeczy, które rzeczywiście mogą sprawić mi satysfakcję. Nie do końca potrafiłam usystematyzować swoje pragnienia i potrzeby, ale znalazłam w internecie szkolenia Kamili Rowińskiej. Kupiłam jej książkę i czekam właśnie na przesyłkę. Nie mogę się doczekać. Otrzymałam też na maila kurs "7 kroków do osiągnięcia ambitnych celów". Niby wszystko jest takie oczywiste i jasne, wręcz banalne, ale jakoś podczas rozmyślań na temat swoich zmian nie wpadłam na to, żeby spojrzeć na siebie z innej perspektywy, żeby potrafić spisać wszystko to, co chcę osiągnąć. Do czego dążę? Do określonego celu, ale nie potrafiłam go określić precyzyjnie. Dopiero ten krótki kurs uświadomił mi, że najlepiej wziąć kartkę, usiąść w spokoju, dać sobie czas, pozbierać myśli i odpowiedzieć na kilka prostych pytań, po czym sformułować jasno cel do osiągnięcia. Niezwykle ważne są małe kroki. Jakież to banalne! A my co robimy? Planujemy osiągnięcie nie wiadomo czego, najlepiej już, teraz. Ten kurs uświadomił mi wiele rzeczy, przede wszystkim jednak najważniejszy wniosek jest taki, że na wszystko musisz mieć dobry plan. Plan przemyślany i konkretny. Zapraszam wszystkich, którzy się pogubili w życiu, nie wiedzą w jakim momencie swojego życia są i co chcą dalej robić na stronę Kamili Rowińskiej http://rowinskabusinesscoaching.com/


Można również uczestniczyć w szkoleniach, zakupić jedną z Jej książek (oczywiście czekam z niecierpliwością na swój egzemplarz). Każdy kto potrzebuje spojrzenia na swoje życie z perspektywy odnajdzie tam coś dla siebie.


kamila rowinska

Zapraszam :) Polecam Gorąco :)

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Święta... na paznokciach :)

Jestem zadowolona :) Wreszcie mam paznokcie na jakie czekałam kilka ostatnich wizyt :) Wreszcie wizyta u dziewczyny, która czyni cuda na paznokciach, malując pędzelkiem wszystko ręcznie, a nie jak inne Jej koleżanki naklejając jakieś dziwne naklejki. Szłam na tą wizytę z pewną wizją- chciałam na 2 paznokciach postacie z bajek. Dziewczyna zaproponowała, że pokaże mi świąteczną paletkę, którą właśnie skończyła i jakbym chciała może pomalować mi paznokcie w świąteczne wzory. Jak już pisałam- JESTEM ZADOWOLONA- nawet bardzo :)


Gorąco polecam :)

postacie postacie_n swieta swieta1

czwartek, 22 października 2015

Paznokcie...czy to już uzależnienie ?

Wczoraj usłyszałam od koleżanki, że nie robi cały czas paznokci bo nie jest uzależniona! Tak sobie myślę, czy u mnie to uzależnienie? A może po prostu pragmatyzm? Troszkę się wytłumaczę- mam dzieci, czyli czasu na robienie siebie na bóstwo jakby mniej, nie powiem bo odskocznia to też trochę- godzina bez krzyku i wołania "mamo, mamo a Pola mnie bije"! Poza tym nie mam żadnych "dodatkowych zajęć", wyjść na pierdoły i pogaduchy do znajomych, z koleżankami, więc dlaczego mam sobie i tego odmawiać. Śmiałam się wczoraj, że przecież jestem panią "z biura", więc muszę jakoś wyglądać :) a tak na serio podobają mi się zadbane ręce i ładnie zrobione paznokcie- to wizytówka, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. To, co wczoraj zostało mi zrobione nie jest szczytem moich marzeń, ale niestety trafiłam nie w te ręce, które potrafią czynić cuda. Oceńcie sami, chyba źle nie wygląda, ale zawsze lepiej, kiedy motywy na paznokciach są malowane a nie naklejane.


DSC_0269 DSC_0270


:)

środa, 30 września 2015

Czerwone paznokcie :)

Po miesiącu moje paznokcie wyglądały bardzo źle. Urosły i zaczęły się łamać. Trzymały się tylko dlatego, że hybryda jest wytrzymała. Szłam na kolejną wizytę do kosmetyczki pełna obaw. Co ona zrobi z tymi paznokciami? No i jak zwykle jestem bardzo zadowolona. Paznokieć w najgorszym stanie został sklejony i potraktowany żelem, więc nawet nie widać, że coś było nie tak. Dziś nie miałam pomysłu co zrobić, więc zdałam się całkowicie na profesjonalną obsługę. Mam dziś czerwone paznokcie i dwa ciemne, z pięknymi wzorami, ręcznie malowanymi. Cudowny wieczór.


PAZNOKCIE CZRWIEN CZERWIEN

Polecam :)

wtorek, 8 września 2015

Ach te ogrody urody :)

Nadszedł czas na kolejną wizytę u kosmetyczki.

Moje paznokcie wymagały już doprowadzenia do porządku. Coś sobie umyśliłam w głowie i poszłam dziś z tym pomysłem. Oczywiście nie było problemu z realizacją. Efekty poniżej. Pomysł w pełni mój, wykonanie zostawiłam profesjonalistce. Jestem bardzo zadowolona.


Polecam :)

kostki1 kostki