Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bez kategorii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bez kategorii. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 stycznia 2018

Pożegnanie z blog.pl

No i nadszedł ten czas.


Żegnam się z tą witryną.


Mam czas do 31.01, żeby coś zrobić z tym moim pisaniem, ale ja już zdecydowałam. Przenoszę swoje pisanie na nowy adres https://zyciowyporadnikjoli.blogspot.com/


Jeśli nadal jesteście zainteresowani tym, co mam do powiedzenia, co akurat mi przyjdzie do głowy, co mnie zaboli, co zaskoczy, zapraszam na nową stronę. Choćbym miała pisać dla siebie, będę to robić, bo lubię pisać. Jestem humanistką- gadułą, zawsze muszę wszędzie wtrącić swoje 3 grosze. Czekam na Was pod nowym adresem. Zatem do przeczytania :-D


Będzie mi bardzo miło ;-)


P.S. Niestety nie mogę zaimportować starych postów z poprzedniego bloga, ale będę jeszcze próbować.

niedziela, 17 grudnia 2017

Święta, święta....

Jak co roku jestem bardzo podekscytowana. Już tydzień temu choinka została ubrana- jak co roku kolorowa, świecąca kolorowymi światełkami. Na choince stare bombki- rodzinne, z mojego domu i domu mojego męża, stare klipsy ze świeczkami po moich pradziadkach. Cały dom ustrojony. Uwielbiam to! Pierniki upieczone, dzieci miały niezły ubaw. Dekorowaliśmy do późnego wieczoru.


Święta Bożego Narodzenia to moje ulubione święta. Pisałam już o tym. Na FB zaczęły się wpisy o tym, że teraz będą fałszywe życzenia wesołych świąt, że wszyscy będą niby życzliwi. Ci co tak myślą, chyba sami tak robią. Ja nie jestem sztucznie miła, wysyłam życzenia tylko tym, którzy według mnie na to zasługują. Nie wysyłam wszystkim! Z FB usuwam co jakiś czas tych, którzy moim zdaniem już do listy znajomych nie pasują. Kilku ograniczyłam w możliwości czytania moich postów i oglądania zdjęć. Ale nie o tym. Od zeszłego roku wysyłam kartki- w szczególności tym, którzy są gdzieś daleko, w Polsce i nie mogę im osobiście złożyć życzeń. Wszystkie kartki robię sama. Staram się. Mam nadzieję, że ta tradycja zostanie z nami na lata.


W tym roku na Wigilię do moich rodziców. Mieliśmy być u nas, ale jak zwykle reszcie rodzinki nie chce się "tak daleko"jechać. Zgodziłam się i niech im będzie. Jedziemy do mamy. Pewnie tych Wigilii u rodziców będzie już nie za wiele. Chociaż ja chciałabym, żeby zawsze było u nich.


Prezenty dla dzieci kupione, dla męża też. Chociaż dziś zobaczyłam mega promocję i kusi mnie, żeby skorzystać i zrobić mężowi najlepszą niespodziankę jaką mógłby sobie wymarzyć. Coś o czym marzy od dawna jest w moim zasięgu finansowym! Zamówię. Jak nie przyjdzie na święta to będzie na urodziny w styczniu :) Lubię robić prezenty, które są tymi wymarzonymi. Niestety nigdy nie słyszałam, żeby moja mama czy tata o czymś marzyli, a tak bardzo chciałabym im zrobić przyjemność i kupić coś o czym marzą. Może kiedyś!


A teraz powoli przygotowujemy się do tego pięknego czasu. Będą moje ukochane kluski z makiem, kapusta z grzybami. Uwielbiam śledzia w śmietanie, makowca, barszczyk. Te potrawy jemy tylko raz w roku, więc ich smak jest niesamowity. Nie mogę się już doczekać. Będę próbować :) i znowu moja dieta w p#$%%du :) ale co mi tam! Ewka chwilę poczeka i za ćwiczenia zabierzemy się od nowego roku :) w końcu takie mam postanowienie :)


A teraz słuchajmy "Last Christmas", oglądajmy "Kevina..", i cieszmy się tym czasem.


Wesołych Świąt Wszystkim :)


Znalezione obrazy dla zapytania święta bożego narodzenia 2017

środa, 10 sierpnia 2016

Spontan... uwielbiam :)

Kiedyś było inaczej. Nie było obowiązków, rodziny, można było spakować plecak, wziąć namiot, śpiwór, wsiąść na motocykle i jechać na zlot czy biwak. Często tak się robiło. Teraz jest dom, rodzina, obowiązki. Zawsze jest jakieś "ale", a już największe "ale" to ... brak kasy! Bzdura- oczywiście moim skromnym zdaniem. Zawsze jest tak, że tłumaczymy sobie, że taki wakacyjny wydatek to zbyt wiele, kwatery są zbyt drogie, za granicę nie pojedziemy, bo też drogo i daleko, i język trzeba znać (chociaż ja jakoś zawsze się dogadam, jak nie po angielsku to po niemiecku). Jednak kiedy zacznie się myśleć odpowiednio wcześniej to myślę, że można spokojnie odłożyć na wakacje. Mój mąż twierdzi, że nas nie stać, że nie mamy pieniędzy na takie wydatki, że można by było coś za to zrobić w domu, koło domu, na ogrodzie. Oczywiście można by było! Kiedyś po prostu słuchałam męża i twierdziłam, że rzeczywiście to nie dla nas. Nie mamy pieniędzy. W drugiej ciąży zrobiłam eksperyment. Przez kilka miesięcy spisywałam wszystkie wydatki. Miałam do tego stworzony plik w Excelu i każdy wydatek wpisywałam. Zaznaczam tylko, że wszystkie moje wydatki i męża te, o których wiedziałam. Niestety piw i papierosów nie liczyłam. Po kilku miesiącach pokazałam mężowi ile wydajemy. Zdębiał! Wyraził tylko zdumienie ile zarabia. Cóż. Uświadomiłam mu tym samym, że jeśli będziemy odkładać codziennie po 10, 20 zł to budżet nie zmaleje nam tak od razu, a przez dłuższy czas uzbieramy troszkę kaski. Jak zacznę myśleć, że nie mam kasy, że wszędzie za drogo, że można coś zrobić za tą kasę, to nigdy niczego razem nie zrobimy, nigdy nigdzie razem nie pojedziemy. Dlatego staram się od jakiegoś czasu planować wakacje z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Śmieją się ze mnie moi bliscy, że za dużo liczę, że się przeliczę, ale ja tak mam i tyle. Każde dodatkowe pieniądze, z 500 plus, ze zwrotu podatku, premie w pracy, kieszonkowe dzieci, wszystko jest rozpisane i wiem, ile mogę za rok przeznaczyć na wakacje! Mam już zaplanowane co chciałabym robić w następne wakacje. Ale przecież teraz też trzeba żyć. I nie oszczędzamy jakoś drastycznie. Mogę sobie pozwolić na kosmetyki, ubrania, nieplanowane wydatki. Oczywiście wszystko w granicach.


Można zapytać gdzie w takim razie spontan, skoro już rok wcześniej wiem co, gdzie i kiedy? Codziennie jest! Wyjazdy do znajomych, nad jezioro, na ogniska, na imprezy w mieście. Lubię szybko, spontanicznie pakować rzeczy, jedzenie i ruszać w drogę, daleko czy blisko - wszystko jedno :) Spontanicznie decyduję o wakacjach. Tak, jak w tym roku zapisałam siebie i męża na wycieczkę do Hiszpanii- autokarowa w przyszłym roku i bez dzieci. Dowiedział się dopiero później :)


Pewien spontan zdarzył nam się w piątek. Siedzę sobie w pracy, wszyscy mnie wkurzają, klienci przez telefon się wydzierają- gdzie ich przesyłki? Milion problemów (co to za problemy?), pytań. Aż tu nagle dzwoni do mnie ciocia. Zdziwiona odbieram. Słyszę w telefonie, że mogę jechać nad nasze morze, bo mój kuzyn musi wracać do domu, a tam zostaje opłacona kwatera do poniedziałku. Zaświeciła mi myśl w głowie, szkoda taką szansę zmarnować. Ale muszę zapytać męża mego, bo On ma przecież własny warsztat, klientów poumawianych, auta rozebrane do naprawy. Zadzwoniłam, zapytałam, dałam mu godzinę na zastanowienie. Po godzinie już wszystko było ustalone :) Oczywiście jedziemy! Zrobiłam listę rzeczy do spakowania- niby tylko na weekend, ale pogoda w kratkę, i dzieciom trzeba wziąć rzeczy na zimno, ciepło. Już dzień miałam z głowy- myślałam tylko o wyjeździe. Z pracy do domu, pakowanie, kasa w kieszeń, auto zatankowane, w nawigacji kierunek Rewal i jazda :) Było wspaniale, mimo, że z pogodą było różnie, ale wypoczęliśmy, nawdychaliśmy się jodu (ja, jako stara żmija - jadu) :) Taka regeneracja była nam potrzebna, chociaż kilka dni, ale dała mi mega powera :)


Polecam wszystkim :)

czwartek, 14 lipca 2016

Muffina :)

Kolejny raz, kolejna wizyta u Moniki :) Jak ja to lubię!

Jak zwykle inwencja twórcza. Jak zwykle poddałam się Jej całkowicie i jest ciekawie.

Zadowolona :)

muffina1 muffina2

7.07.1997 :) najszczęśliwsza data w moim życiu :)

Jak pewnie nietrudno się domyślić to data kiedy na pytanie "czy będziesz ze mną chodzić?" odpowiedziałam "tak" :) prawie sakramentalne :) nie powiem, że byłam zakochana po uszy, nie! I On o tym doskonale wie! Ale Jego wytrwałość mimo niezbyt sprzyjających dla Niego warunków mnie urzekła i w końcu przekonała, że może warto spróbować. Najwyżej powiem mu, że nie pasujemy, że Go nie kocham czy coś tam wymyślę i się rozstaniemy! Nie raz tak bywało, więc wprawę miałam :) Jednak każdy dzień z Nim przekonywał mnie, że może być fajnie i w końcu nadszedł ten moment kiedy zrozumiałam, że Go kocham, tak! Zakochałam się :) na zabój, na zawsze, do utraty tchu. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Oczywiście nie było idealnie. Były dni smutne i to bardzo- o tych nie chcę pamiętać- wyrzuciłam je z pamięci, poradziłam sobie, chociaż nie było łatwo. Teraz, z perspektywy czasu mogę spokojnie już powiedzieć, że to, co było było potrzebne. Uświadomiło nam, jak bardzo się kochamy, i że nie wyobrażamy sobie życia bez siebie :) Mimo wszystko stwierdziliśmy zgodnie, że liczymy czas od tej pamiętnej daty, bo i tak nigdy, ani przez chwilę nie zapomnieliśmy o sobie.


my


Czyli wychodzi na to, że to już 19 lat razem! :) Minęło tak szybko, że trudno to sobie wyobrazić! To był wspaniały czas. I cały czas razem! A to dlatego, że ja byłam troszkę zaborcza, dopiero to zrozumiałam jak Go straciłam, ale później się otrząsnęłam i już od tego czasu jest dobrze :) Wspólnie spędzane chwile, imprezy, zloty motocyklowe, widzieliśmy się w każdej sytuacji i nic nas do siebie nie zniechęciło! To nas bardzo zbliżyło i sprawiło, że nadal jesteśmy razem.


Po 9 latach oświadczył się :) Pierścionek wybrany przeze mnie, bo ja mam niestandardowy gust i trudno byłoby trafić :) Białe złoto, cyrkonie i zupełnie pokręcony kształt. Noszę dumnie do dziś. Później ślub cywilny i wspólne zamieszkanie- śmiejemy się, że najpierw trzeba było się przetestować :) Ja jako gospodyni- o matko bosko! :) Umiałam ugotować ziemniaki i zrobić kotlety! A do wykarmienia mój mąż (po rejestracji), szwagier i teść. To było wyzwanie. Ale nie potrułam ich, próbowali moich eksperymentów, "kurczak w środku trochę niedopieczony, ale da się zjeść"-pamiętne słowa mojego teścia na mojego pierwszego smażonego kurczaka :) Ach to był czas!


Rok później, czyli po 10 latach ślub kościelny-chciałam 7.07.2007, ale ta data była już zarezerwowana, więc ślub odbył się tydzień później 14.07.2007. 7 lipca pojechaliśmy na zlot do Łagowa :) 14 lipca dziewięć lat temu był mega szczęśliwym dniem. Do tego piękna, słoneczna pogoda. Wszystko tak, jak sobie to wymarzyliśmy i zaplanowaliśmy. Goście najlepsi, wspaniała zabawa, karaoke, pyszne jedzenie i świetna muzyka do tańca. Zapowiedź cudownego życia i tak jest. Mam cudownego męża. Do tego po roku od ślubu na świat przyszedł Niko, pięć lat później Pola i już mamy wszystkich w domu! :) Dom zbudowany, drzewo posadzone (i to nie jedno), syn jest, wszystko jak powinno być :) Oby tak dalej! A na 20 lat bycia razem i 10 po ślubie mamy już zarezerwowany wyjazd :) Oczywiście swoim zwyczajem najpierw załatwiłam, później poinformowałam szanownego małżonka :)


A tak było 9 lat temu :)


slub0


P.S. A dziś wieje, leje, powódź w naszym dawnym gniazdku. Ale jesteśmy w tym razem :) i to najważniejsze :)


KOCHAM, KOCHAM, KOCHAM :)

niedziela, 10 stycznia 2016

"New York, New York" Martin Scorsese



Obejrzałam dziś film "New York, New York" z 1977 roku, z Lizą Minnelli i Robertem De Niro w rolach głównych. Film Martina Scorsese, jak zwykle fantastyczny. Ten gość potrafi opowiadać, trzeba mu to przyznać. Robert De Niro, jako Jimmy Doyle, saksofonista, który pragnie zdobyć światową sławę. Liza Minnelli, jako Francine Evans, piosenkarka, która marzy o wielkiej karierze, chciałaby znaleźć się w świetle reflektorów. A dalej obejrzyjcie sami bo naprawdę warto :)


images



Mnie urzekła Liza Minnelli i jej fantastyczne wykonanie piosenki tytułowej. I słowa, które pasują do mnie, które są takie prawdziwe!


"Chcę być jego częścią, New York, New York"


"Chcę obudzić się w mieście, które nigdy nie śpi"


Start spreading the news, I'm leaving today
I want to be a part of it, New York, New York
These vagabond shoes are longing to stray
And step around of heart of it, New York, New York

I want to wake up in the city, that doesn't sleep
To find I'm king of the hill, top of the heap

My little town blues, are melting away
I'll make a brand new start of it, in old New York
If I can make it there, I'll make it anywhere
It's up to you, New York, New York

New York, New York
I want to wake up in the city, that doesn't sleep
To find I'm king of the hill
Head of the list, cream of the crop, at the top of the heap

My little town blues are melting away
I'll make a brand new start of it, in old New York
If I can make it there, I'll make it anywhere
Come on come through, New York, New York

My little town blues are melting away
I'll make a brand new start of it, in old New York
If I can make it there, I'll make it anywhere
Come on come through, New York, New York


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Szczęście...

Każdy jest sam odpowiedzialny za to czy jest szczęśliwy. Każdy musi sam sobie wypracować swoje szczęście. Każdy musi sam odpowiedzieć sobie na pytanie czym dla niego jest szczęście. W jakich sytuacjach jestem szczęśliwy/a? Ja wiem kiedy jestem szczęśliwa- w moim domu! Mój dom, moja rodzina, kochający mąż, dzieci, to określa moje szczęście. Wiem, że gdyby ich zabrakło byłabym najsmutniejszą osobą na świecie. Moja rodzina, atmosfera miłości w domu, ciepło domowego ogniska, moje marzenia to wszystko sprawia, że uśmiecham się każdego dnia :) A kłótnie? Są, oczywiście! Trzeba się trochę pokłócić bo jak się później fajnie godzić :) Ale ja wypracowałam swój system, który sprawia, że nie denerwuję się na mojego męża bo nie mam o co! Jeśli chodzi o sprzątanie to jak ma czas i owszem pomoże- nie jest to często, ale stara się- rozumiem to. Ma własny interes, zaczyna pracę o 9.00 a kończy o 20.00, a nawet o wiele, wiele później, więc nie będę Go męczyła sprzątaniem (jakby nie było to On zarabia na dom). Jeśli chodzi o gotowanie, to sytuacja podobna jak ze sprzątaniem- On ma co robić, więc jedzenie przygotowuję ja albo moja mama. Dziećmi zajmuje się fantastycznie. Jest najlepszym ojcem na świecie. A co z prezentami na urodziny, imieniny, święta? Rozwiązałam i ten problem- na stole w kuchni stoi kalendarz, w który wpisałam wszystkie urodziny, imieniny, rocznice ślubu, święta itd. i tym sposobem nie ma prawa zapomnieć. Na Święta prezent kupił mi taki jaki chciałam bo mu po prostu o tym powiedziałam i obyło się bez rozczarowań. Jakby każda kobieta spróbowała czegoś takiego u siebie w domu to wiele problemów rozwiązałoby się samych. Ja osobiście polecam ten sposób. Oczywiście podstawą w każdym domu jest rozmowa. O tym musimy pamiętać :)


Szczęścia dla każdego :)


ea30f6776a9ee4deae02a0232b44e8f8

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Święta Bożego Narodzenia- szczęśliwy czas :)

Święta Bożego Narodzenia kojarzą mi się z radosną, przyjazną atmosferą, kiedy wszyscy są dla siebie mili. Jest to dla mnie szczególny czas. Uwielbiam przygotowania, sprzątanie, pieczenie, gotowanie, to jest to, co czyni ten czas szczególnym. To nie jest zwykłe sprzątanie, pieczenie. To przygotowania do najlepszego okresu w roku. Wigilia w tym roku u mnie w domu. 14 osób - moi rodzice, bracia z rodzinami i ja ze swoją 4-osobową rodzinką. Dwa stoły okryte białymi obrusami, świąteczna zastawa stołowa. Kolędy w TV, choinka przystrojona różnymi bombkami- lubię kiedy jest kolorowa, różna, bogata. Na mojej choince wieszamy bombki, które ja kupiłam, ale również te, które mam ze swojego rodzinnego domu i z domu mojego męża, łańcuch z kolorowych paseczków, który zrobił mój syn w przedszkolu, ozdoby robione przez moje dzieci, stare klipsy po pradziadkach ze świeczkami. To wszystko sprawia, że nasza choinka jest wyjątkowa. Około 16.00 wszyscy się zjechali, elegancko ubrani, z opłatkami i jedzeniem. O 17.00 wszyscy byliśmy już przy stole. Tata, jako najstarszy z rodu przeczytał fragment Pisma Św. o narodzeniu Jezusa, podzieliliśmy się opłatkiem, złożyliśmy sobie życzenia i siedliśmy do stołu. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie- ryby: karp smażony, dorsz, pstrąg, ryba po grecku, śledź w śmietanie z ziemniakami, kluski z makiem, kapusta grochem i grzybami, pierogi, uszka, barszcz. Później kawa i pyszne ciasta - tradycyjnie już sernik z brzoskwiniami, makowce, placek czekoladowo-pomarańczowy, winko, piwko. Oprócz jedzenia były rozmowy, śmiechy, opowieści, wspaniała rodzinna atmosfera. Po jedzeniu były prezenty. Do najmłodszych przyszedł Gwiazdor :) niestety najmłodsza pociecha już z daleka wołała, że to tata jest Gwiazdorem :) ale nasza powaga spowodowała, że chyba troszkę zwątpiła. Starszym dzieciom prezenty daliśmy bez dodatkowych atrakcji. Z uwagi na to, że starsi wolą pieniądze, wymyśliłam, że dam im kasę, ale jakoś fajnie zapakowaną. Przedstawiam kartki, które wykonała moja koleżanka. Młodzież była zachwycona. Fajnie oglądać ich radość :)


kartki Maciej kartki maciej1 kartki wika1 kartki Wika


W drugi dzień Świąt moi rodzice obchodzili 45 rocznicę Ślubu, zamówiłam u koleżanki kartkę, która również zrobiła furorę.


kartki rodzice1 kartki rodzice


Zazdroszczę wszystkim, którzy mają takie zdolności, ja niestety mam dwie lewe ręce.


POLECAM TAKIE KARTKI NA PREZENT :)

wtorek, 28 lipca 2015

Witaj w moim świecie

chciałabym opowiedzieć o wszystkim dobrym co mnie w życiu spotkało i co nadal spotyka.


Jestem pełna optymizmu, wiary w lepsze jutro.


Opiszę wszystko co w jakiś sposób wpłynęło na moje życie.


Nie będę tu hejtować, ponieważ wolę skupiać się na dobrej stronie życia.


Zaczynam...ahoj przygodo :)