Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 sierpnia 2017

Regaty o puchar Kłoskowa 2017 :)

Sobota, 19.08.2017r.  godz.14:00


To mój pierwszy raz. Zawsze bałam się pływać, bo mam chorobę morską. Przed startem obawiałam się, że mogę nie podołać. Ale w Nowym Jorku płynęłam promem, to może i tym razem dam radę? Usiądę na zewnątrz, bo w środku głowa może zwariować. Kolejny raz przekonałam się, że to chyba jakieś moje fanaberie! Wsiadłam na łódź i o dziwo nic mi nie było! Głowa nie wariowała, nie kręciło mi się, nie było niedobrze! Nawet winko sobie popijałam i nic mi nie było. Może już mi minęło? Powiem szczerze, bardzo mi się spodobało. Stwierdzam, że to może się podobać. Było niesamowicie. Płynęliśmy 2 godziny. Oczywiście była rywalizacja, ale taka zdrowa. Nie mieliśmy parcia. Te regaty organizowane są przez prywatną osobę- Pana Kłosa (stąd nazwa "Regaty o Puchar Kłoskowa"). I meta jest właśnie u tego Pana. Zacumowaliśmy przy pomoście i poszliśmy zobaczyć cudowną posiadłość. Już z wody widać było piękną roślinność, świetnie utrzymany ogród. Przeszliśmy ogród dookoła. Różnorodne rośliny, drzewa, przepięknie utrzymana trawa- dosłownie dywany. Gdzieś wśród roślinności ukryte jacuzzi, sauna, winiarnia, ogromny staw z plażą i placem zabaw dla dzieci (żałuję, że dzieciaki nie popłynęły z nami). Świetna impreza przy ognisku, z szantami (choć nie lubię, to jakoś nie przeszkadzał mi śpiew Komandora). Oprócz kiełbaski, można było napić się różnego rodzaju alkoholi i soków. Było świetnie. Już dawno nie byłam na tak dobrej imprezie. Wypływaliśmy o 22:00, więc już było ciemno, do tego braliśmy dwie łodzie na hol. Niesamowite uczucie. Po drodze okazało się, że jeszcze jedna łódź stoi na jeziorze i potrzebuje holu, więc odprowadziliśmy łodzie, które mieliśmy na holu do przystani i popłynęliśmy po tamtą. Było świetnie :) Myślę, że będę częściej bywalczynią na łodzi, a może zacznę brać udział w regatach? :)


Się zobaczy :) Miłego dnia :)

poniedziałek, 24 lipca 2017

Nowy Jork dzień II :)

Ciężko mi idzie to pisanie! Emocje już trochę opadły, chociaż często wracam myślami do Piątej Alei, do Times Square, do Central Parku. To naprawdę piękne miejsca, niespotykane nigdzie indziej i mające swój urok.


Czwartek 8.06.2017r.


Drugiego dnia miałyśmy zaplanowane zwiedzanie Brooklynu z Magdą z Littletownshoes.com, więc rano pobudka, książka "Z Nowym Jorkiem na NY" i metrocard w rękę i wio. Poszłyśmy już "trochę" zorientowane do metra, weszłyśmy na pewniaka, co kilka minut metro podjeżdżało, więc chwilę się zastanowiłyśmy, rozejrzałyśmy i zgodnie z tym, co powiedziała Magda najpierw linią L, potem w E i jedziemy. Duma nas rozpiera, uśmiechy na twarzy, rozmowy jakie to metro jest proste w obsłudze itd. itd. Po pewnym czasie - jakieś 15 minut później- coś mi nie pasowało. Odpaliłam aplikację w telefonie i co się okazało? Że pojechałyśmy w drugą stronę i jesteśmy w Harlemie :) Na przedostatnim przystanku wysiadłyśmy, wyszłyśmy z metra i moim oczom ukazał się Harlem, mało bezpieczna dzielnica- niskie zabudowania, wolno jeżdżące auta a w nich czarnoskórzy panowie, muzyka na cały regulator, ciarki mi przeszły, ale nie dałam po sobie poznać strachu. Po drugiej stronie ulicy wejście do metra w drugą stronę- na Brooklyn, czyli tam, gdzie miałyśmy pierwotnie jechać. Szybko przeszłyśmy przez ulicę i biegiem do metra. Jak już byłyśmy w metrze kamień spadł mi z serca. Dojechałyśmy już na miejsce bez problemu z lekkim 20-minutowym opóźnieniem. Przywitała nas Magda z pięcioosobową rodzinką, z którą spędziłyśmy cały dzień.


Rozpoczęliśmy zwiedzanie od tych pięknych miejsc na Brooklynie, po drugiej stronie Manhattanu. Rzeczywiście widok na Manhattan najlepszy jest z Brooklynu, wtedy można ujrzeć wszystko z lepszej perspektywy. Rozpoczęliśmy od spaceru z widokiem na Manhattan, najpierw dzielnica z kamienicami- tymi z filmów, z tymi fajnymi schodami, na których każdy marzy, żeby sobie usiąść- oczywiście nie omieszkałam usiąść i zrobić sobie pamiątkowego zdjęcia. Piękne miejsce. Zrobiłam sobie zdjęcie pod mostem Brooklyńskim, o którym zawsze marzyłam. Kolejne zdjęcie na tle mostu Manhatańskiego- miałam na FB takie zdjęcie i obiecałam sobie, że wstawię kiedyś takie zdjęcie ze mną na tle mostu- i tak się stało :) I tak powoli, powoli szliśmy sobie Brooklynem, najpierw dzielnica DUMBO, potem Brooklyn Heights, Williamsburg i Greenpoint. Mieliśmy cały dzień, więc po co się spieszyć. Oczywiście najpiękniejsze kamieniczki w dzielnicy, w której ludzie zarabiają 200.000$ rocznie, później też nie brzydkie kamieniczki, gdzie ludzie zarabiają po 40.000$ rocznie, później 30.000$ rocznie, przez Williamsburg aż po Greenpoint.


Po drodze zwiedziliśmy Bushwick, czyli dzielnicę, w której widziałam chyba najpiękniejsze graffiti. Zjeżdżają tam najlepsi graficiarze z całego świata i malują na nowo co kilka miesięcy. Piękne murale, wszystko malowane w 3D, więc bardzo realistyczne.


Zwiedziliśmy Williamsburg, który jest nazywany mekką hipsterów. W południowym Williamsburgu mieszkają też ortodoksyjni Żydzi. Przeszliśmy po chasydzkiej dzielnicy, która robi wrażenie. Wszędzie widać kobiety w perukach, w spódnicach za kolana, w koszulach, pulowerkach, z dziećmi. Mali chłopcy z pejsami, w jarmułkach, starsi mężczyźni w płaszczach, kapeluszach. Kraty w oknach! Dlaczego? Ponoć Żydzi mają jeden dzień w tygodniu, gdzie przez cały dzień muszą być pootwierane okna, więc żeby nikt ich nie okradł na stałe mają kraty. To straszne, ale taka jest ich tradycja. Wszędzie są napisy żydowskie, na sklepach, na żółtym szkolnym autobusie również.


Oczywiście była też polska dzielnica Greenpoint. Szczerze powiem- myślałam, że będzie więcej akcentów polskich. A tu nic! Gdyby nie to, że przed sklepem zauważyłam Nałęczowiankę, to nie wiedziałabym, że to polska dzielnica. Myślałam, że będzie jak w "Samych swoich" w Chicago- nazwy sklepów po polsku, polskie nazwiska. Niestety.


Podobały mi się też sklepy z rzeczami, w którym starsze Afroamerykanki chodzą na msze gospel. Pewnie nie raz widzieliście na filmach jak wyglądają msze gospel. Czarnoskórzy ubrani na kolorowo, panie w garsonkach w jednym kolorze z pięknymi kapeluszami- takie właśnie stroje są do kupienia! Myślałam, że to tylko na filmach a tu naprawdę. Cały czas jest taka tradycja. Magda mówiła, że bardzo poleca każdemu wybranie się w niedzielę na taką mszę, ponoć wrażenia są niesamowite. Szkoda, że nie miałam okazji, ale nic straconego :) przecież wizę mam na 10 lat :)


Kolejną fajną rzeczą w naszym wspólnym zwiedzaniu, oprócz wielu ciekawych miejsc, opowieści o historii, kulturze, codziennym życiu, był występ chłopców z Bronx'u. Magda ma z nimi umowę, że tańczą w metrze dla grupy zwiedzającej- jeśli sobie tego grupa życzy. My wyraziliśmy zgodę na spotkanie z chłopcami. Zrobili na nas duże wrażenie. To dzieci z biednych rodzin, które wychowują się na ulicy. Często popadają w konflikt z prawem, biorą narkotyki, są członkami gangów. Chłopcy ci próbują wyrwać się stamtąd tańcząc i realizując swoje pasje. Jak dla mnie to była fajna atrakcja dla nas przyjezdnych, chłopcy dostali od nas i ludzi jadących metrem po kilka dolarów i tak zarabiają na swoje potrzeby.


Bardzo podobało mi się zwiedzanie z Magdą, bo rzeczywiście sama nie trafiłabym w wiele miejsc- na przykład do pizzerii "Roberta's" www.robertaspizza.com :) Kiedy stanęliśmy przed budynkiem, w którym była pizzeria i Magda powiedziała, że mamy wchodzić każdy z nas miał taką minę-zamurowało nas i pukaliśmy się w czoło! Gdzie "ONA" nas prowadzi??? Do kibla (za przeproszeniem)??? Tak to wyglądało. Weszliśmy przez jedne drzwi, później drugie i naszym oczom ukazała cudowna, klimatyczna pizzeria z niesamowicie smaczną i ostrą pizzą. Musieliśmy chwilę poczekać, bo rzeczywiście jest bardzo oblegana przez ludzi. Zjedliśmy smaczną pizzę, wypiliśmy lemoniadę i mogliśmy zwiedzać dalej.


Na końcu zmęczeni wylądowaliśmy w barze na barce, ale już nie mieliśmy ochoty na przesiadywanie, tym bardziej, że dzień był dość zimny - ok.18 stopni, więc raczej chcieliśmy wracać do domu.


To był dzień pełen wrażeń, zupełnie innych niż na Piątej Alei i Times Square, ale nie wyobrażałam sobie, że mogłoby mnie tam nie być.


Jak już ogarnę wszystko, wstawię zdjęcia z tych różnych miejsc i wtedy przekonacie się, że było warto wydać 80$, żeby to zobaczyć.

poniedziałek, 22 maja 2017

Zbigniew Wodecki nie żyje, kolejna ogromna strata :(

Dziś zrobiło mi się bardzo przykro, kiedy w pracy przeczytałam wiadomość o śmierci Zbigniewa Wodeckiego. To fantastyczny człowiek, wspaniały artysta. Ten głos, ta trąbka i skrzypce będą mi towarzyszyć zawsze. Uwielbiam Go. W tym roku mężowi na urodziny sprawiłam płytę z największymi przebojami Pana Wodeckiego.


Cóż... będzie grał tam- do góry, im będzie umilał czas dźwiękami trąbki i swoim cudownym głosem. Nam zostały Jego płyty i muzyka, która jest wieczna.


Ogromna strata. Żal. Smutek. Szkoda. Wielka szkoda.


"...do znajomych drzwi pukać myśląc czy,


czy nie stanie w nich czasami,


tamten chłopak ze skrzypcami..."


Ach... smutno :(


[*]


images

niedziela, 15 stycznia 2017

25 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Zdjęcie użytkownika Cztery Korony - hotel, restauracja, pizzeria.

Jest rok 1996. Liceum. Chora leżę w domu. Koleżanki z klasy zapisują mnie na zbiórkę pieniędzy dla WOŚP. Zimowa niedziela. Chodzimy z prowizorycznymi puszkami. Mamy swój rejon. Kiedy puszka jest już pełna przychodzimy do biura opróżnić zawartość, ogrzać się, wypić ciepłą herbatę. Zbieramy pieniądze do wieczora. O 20.00 światełko do nieba i do domu. Każdy z nas zadowolony. Chyba nikt nie zdawał sobie sprawy, że ta akcja nabierze takiego rozpędu, że będzie miała taki rozmach.


Ten dzień w roku jest bardzo ważny dla całej Polski, dla całego społeczeństwa polskiego. Każdy z nas trafiając do szpitala spotyka, widzi, korzysta ze sprzętu zakupionego z pieniędzy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W 2008 roku kiedy urodziłam syna dotarło do mnie co to jest Wielka Orkiestra- badanie słuchu z serduszkiem WOŚP, kiedy przyszłam do inkubatora zobaczyć swoje maleństwo na sprzęcie widniało serduszko. Tak, to za nasze pieniądze, zgadzam się, ale gdyby nie Jurek Owsiak nie mielibyśmy tego. To dzięki niemu i Jego inicjatywie udało się tak wiele zrobić.


Smutne jest to, że państwo Polskie nie potrafi zapewnić swoim obywatelom godnej opieki lekarskiej, że liczymy na naszą hojność i solidarność. Straszne jest to, że tak naprawdę nikt nie martwi się zakupem sprzętów, wyposażeniem szpitali, pomocą chorym, ponieważ Orkiestra się tym zajmie. Politycy zajmują się pierdołami, zamiast usiąść wspólnie i pomyśleć, co można by zrobić, żeby ten system uzdrowić. Nie chcę wypowiadać się na tematy polityczne, ani opowiadać za żadną z opcji politycznych, ponieważ nie o tym chciałam pisać na swoim blogu, ale blokowanie Orkiestrze i Jurkowi możliwości swobodnej zbiórki pieniędzy to już przesada. TVP brała udział od 20 lat w Orkiestrze, niestety w tym roku odmówiła Jurkowi transmisji, poczta polska odmówiła wypuszczenia znaczków. Czy to żart? Chyba się komuś coś pomyliło! To straszne! Co to za kraj? Kraj dzikich ludzi. Kilka dni przed Finałem zaczęto znów mówić o tym ile Jurek Owsiak zarabia, ile zarabia Jego rodzina, którą w to wkręcił. No ludzie. Nawet gdyby zarabiał bardzo dużo, nawet gdyby robił to ze swoją rodziną, to co??? Coś robi. Poświęcił całe swoje życie na tą akcję. Każdy z nas siedzi w domu i cieszy się, że jest taka akcja, wrzuci coś do puszki albo i nie. Ale tak naprawdę nikt nie wie ile potrzeba poświęcenia, pracy, ludzi, żeby to wszystko dopiąć, żeby to zagrało.


TVP udawało dziś, że nic się nie dzieje! Rozumiecie? Nic się nie dzieje! Na całym świecie! Cisza normalnie. Nie mieści się to w mojej głowie. Na szczęście TVN jeszcze nie zgłupiał i podjął się przejęcia organizacji studia WOŚP. Wspaniale. Czy prezesi- zarówno TVP, jak i "szeregowy prezes" zdają sobie sprawę, jaki prezent zrobili TVN-owi? Nie sądzę!


Ja niestety, jak co roku o tej porze mam w domu pomór i nie mogę uczestniczyć w imprezie organizowanej w naszym mieście. Bardzo chciałabym pokazać moim dzieciom jak to wygląda na żywo, że to nie tylko w TV. Na szczęście jest możliwość przelania pieniędzy, wysłania sms'a, więc pomagać można z domu, wystarczy chcieć. Zbiera cały świat, więc znowu pewnie padnie rekord. Bardzo mnie to cieszy :)


Pomaganie jest fajne, polecam :)


Coś mi się zdaje, że Ksiądz Kaczkowski tam "do góry" nieźle się wkurza. Jego słowa są z nami i warto o nich pamiętać.


Zdjęcie użytkownika Centrum Pozytywnej Energii.

piątek, 30 grudnia 2016

Szczęśliwego Nowego Roku :)

Zbliża się wielkimi krokami! Nadchodzi 2017 rok! To już jutro. Będziemy ładnie ubrani, uśmiechnięci, bawić się do rana. Lubimy te nasze wspólne Sylwestry. Będzie jak zwykle dobre jedzenie, coś do picia. Ale tym razem chciałam zabrać moją rodzinę na imprezę plenerową, którą organizują w naszym mieście. A później nad ranem obejrzę relację Sylwestra z Nowego Jorku. I będę zazdrościć tym wszystkim ludziom, że tam są, że słyszą na żywo utwór Franka Sinatry "New York, New York". Ach... już nie mogę się doczekać :)


W tym nadchodzącym roku życzę Wam wspaniałych przeżyć, cudownych podróży, miłosnych uniesień. Życzę Wam wszystkim, żebyście mogli być sobą. Żebyście mogli robić to, co lubicie. Realizujcie plany, spełniajcie marzenia. Niczego nie żałujcie. Wszystkiego próbujcie. Uśmiechajcie się. Otaczajcie się dobrymi ludźmi. I bądźcie dobrzy, bo dobro powraca :)


SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU I SZAMPAŃSKIEJ IMPREZY SYLWESTROWEJ :)


Znalezione obrazy dla zapytania nowy rok 2017

czwartek, 14 lipca 2016

7.07.1997 :) najszczęśliwsza data w moim życiu :)

Jak pewnie nietrudno się domyślić to data kiedy na pytanie "czy będziesz ze mną chodzić?" odpowiedziałam "tak" :) prawie sakramentalne :) nie powiem, że byłam zakochana po uszy, nie! I On o tym doskonale wie! Ale Jego wytrwałość mimo niezbyt sprzyjających dla Niego warunków mnie urzekła i w końcu przekonała, że może warto spróbować. Najwyżej powiem mu, że nie pasujemy, że Go nie kocham czy coś tam wymyślę i się rozstaniemy! Nie raz tak bywało, więc wprawę miałam :) Jednak każdy dzień z Nim przekonywał mnie, że może być fajnie i w końcu nadszedł ten moment kiedy zrozumiałam, że Go kocham, tak! Zakochałam się :) na zabój, na zawsze, do utraty tchu. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Oczywiście nie było idealnie. Były dni smutne i to bardzo- o tych nie chcę pamiętać- wyrzuciłam je z pamięci, poradziłam sobie, chociaż nie było łatwo. Teraz, z perspektywy czasu mogę spokojnie już powiedzieć, że to, co było było potrzebne. Uświadomiło nam, jak bardzo się kochamy, i że nie wyobrażamy sobie życia bez siebie :) Mimo wszystko stwierdziliśmy zgodnie, że liczymy czas od tej pamiętnej daty, bo i tak nigdy, ani przez chwilę nie zapomnieliśmy o sobie.


my


Czyli wychodzi na to, że to już 19 lat razem! :) Minęło tak szybko, że trudno to sobie wyobrazić! To był wspaniały czas. I cały czas razem! A to dlatego, że ja byłam troszkę zaborcza, dopiero to zrozumiałam jak Go straciłam, ale później się otrząsnęłam i już od tego czasu jest dobrze :) Wspólnie spędzane chwile, imprezy, zloty motocyklowe, widzieliśmy się w każdej sytuacji i nic nas do siebie nie zniechęciło! To nas bardzo zbliżyło i sprawiło, że nadal jesteśmy razem.


Po 9 latach oświadczył się :) Pierścionek wybrany przeze mnie, bo ja mam niestandardowy gust i trudno byłoby trafić :) Białe złoto, cyrkonie i zupełnie pokręcony kształt. Noszę dumnie do dziś. Później ślub cywilny i wspólne zamieszkanie- śmiejemy się, że najpierw trzeba było się przetestować :) Ja jako gospodyni- o matko bosko! :) Umiałam ugotować ziemniaki i zrobić kotlety! A do wykarmienia mój mąż (po rejestracji), szwagier i teść. To było wyzwanie. Ale nie potrułam ich, próbowali moich eksperymentów, "kurczak w środku trochę niedopieczony, ale da się zjeść"-pamiętne słowa mojego teścia na mojego pierwszego smażonego kurczaka :) Ach to był czas!


Rok później, czyli po 10 latach ślub kościelny-chciałam 7.07.2007, ale ta data była już zarezerwowana, więc ślub odbył się tydzień później 14.07.2007. 7 lipca pojechaliśmy na zlot do Łagowa :) 14 lipca dziewięć lat temu był mega szczęśliwym dniem. Do tego piękna, słoneczna pogoda. Wszystko tak, jak sobie to wymarzyliśmy i zaplanowaliśmy. Goście najlepsi, wspaniała zabawa, karaoke, pyszne jedzenie i świetna muzyka do tańca. Zapowiedź cudownego życia i tak jest. Mam cudownego męża. Do tego po roku od ślubu na świat przyszedł Niko, pięć lat później Pola i już mamy wszystkich w domu! :) Dom zbudowany, drzewo posadzone (i to nie jedno), syn jest, wszystko jak powinno być :) Oby tak dalej! A na 20 lat bycia razem i 10 po ślubie mamy już zarezerwowany wyjazd :) Oczywiście swoim zwyczajem najpierw załatwiłam, później poinformowałam szanownego małżonka :)


A tak było 9 lat temu :)


slub0


P.S. A dziś wieje, leje, powódź w naszym dawnym gniazdku. Ale jesteśmy w tym razem :) i to najważniejsze :)


KOCHAM, KOCHAM, KOCHAM :)

sobota, 23 kwietnia 2016

21 kwietnia 2016

W tym dniu wypada nasza 10 rocznica ślubu, a raczej rejestracji (jak to mówi mój tata) :) Ślub cywilny po 9 latach bycia razem to był przełom, piękny dzień spędzony z rodziną i znajomymi :) Najpierw Urząd i oficjalne "tak" przed wszystkimi. Nerwy... może troszkę, chociaż uśmiech nie schodził mi z twarzy :) Później mały poczęstunek w restauracji, z pysznym jedzeniem, tortem, toastami, dzięki moim rodzicom. Po skończonej imprezie wypad do "naszego" ulubionego pubu "Planeta", który niestety już nie istnieje. Tam świetny czas spędzony ze znajomymi, jak zwykle przy dobrej muzyce, tańcach. Było naprawdę fajnie. Po powrocie do już naszego domu zostałam wniesiona przez próg i tak już zostałam. Następnego dnia przywiozłam swoje rzeczy i od tego czasu zamieszkałam już tu na stałe. Kiedy te lata minęły? Nie wiem, wiem jedynie, że to najlepsze lata mojego życia, spędzone z człowiekiem, którego kocham nad życie, który jest moją drugą połówką  :)


obrączki


Niestety tego dnia wydarzyło się coś jeszcze- zmarł Prince. Muzyk, wokalista, multiinstrumentalista, kompozytor. To kolejna strata dla świata muzyki. To kolejny muzyk, który zapisał się wielkimi zgłoskami na kartach muzyki. Nie słuchałam Prince'a regularnie, nie byłam Jego wielką fanką, ale tak, jak w przypadku innych wielkich ludzi muzyki- David'a Bowie, Whitney Houston, Michaela Jacksona- pamiętam Jego utwory z dzieciństwa. Przypomina mi się pierwsza "kablówka" na osiedlu, pierwszy kontakt z zagranicznymi programami w TV. I MTV słuchane i oglądane bez przerwy, i "Purple Rain". Prince to artysta, który był bardzo charakterystyczny i taki pozostał, zawsze już tak zapamiętany. Niestety nadchodzą czasy, kiedy wszyscy naprawdę wielcy tego świata odchodzą. Mam nadzieję, że są/będą kolejne pokolenia, które przejmą pałeczkę i również zapiszą się w naszej historii tak wspaniale. Liczę na to.


prince

środa, 30 grudnia 2015

Sylwester w srebrze :)

Kolejna moja wizyta w Ogrodach Urody. Poza mile spędzonym czasem, wyszłam z pięknie zrobionymi paznokciami. Tym razem zażyczyłam sobie czerni. Resztę pozostawiłam inwencji twórczej dziewczyny, która mnie obsługiwała. Wyszło nieźle, choć to cały czas nie ta dziewczyna, którą jestem zachwycona. Całe szczęście kolejne wizyty mam umówione już do Niej. Paznokcie czarne z dodatkiem srebra. Delikatne zdobienia sprawiły, że nie jest aż tak mrocznie. Podobają mi się :)


Sylwester będzie w domu, jak już od kilku lat, kiedy na świecie pojawiły się dzieci, ale jak zwykle spędzimy go bawiąc się do rana przy fajnej muzyce, z serpentynami, balonami, trąbkami, szampanem dla dzieci i pysznym jedzeniem. Planuję założyć moją "starą" sukienkę w kolorze srebrnym, więc paznokcie jakby będą pasować. Ale będzie zabawa :) już nie mogę się doczekać :)


A oto efekty na moich paznokciach:

czarne czarne1

ŻYCZĘ WSZYSTKIM SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU :)

piątek, 6 listopada 2015

SIA w biedronce :)

Niektóre promocje w biedronce bardzo mi się podobają, szczególnie książki, no i płyty. Czekałam na tą datę- 5.11. Poszłam i mam- SIA za 14,99zł! Fantastycznie :)


Czego chcieć więcej!


Płyta jest świetna - cała, nie tylko single, które słyszymy w radio czy TV.


Piękny głos, świetna muzyka.


POLECAM GORĄCO!

SIA

poniedziałek, 7 września 2015

AMY

Małe, śremskie kino Słonko. Klimat, który pamiętam z dzieciństwa. Cieszę się, że kino działa nadal i mam nadzieję, że będzie działać. W kinie można zobaczyć filmy, które są puszczane w dużych kompleksach. Ja wybrałam się z bratową i 16-letnią bratanicą na film "AMY", opowiadający o Amy Winehouse. Byłam ciekawa jak została pokazana. Jej muzyka gdzieś zawsze leciała. Była wszechobecna. W pewnym momencie było o niej bardzo głośno. Wyglądała na bezczelną dziewuchę, rozpuszczoną gówniarę, która nie wiedziała co robić z kasą i dlatego zaczęła pić i ćpać. Po obejrzeniu filmu zmieniłam zdanie diametralnie. Teksty je piosenek są bardzo smutne, mówiące o jej samotności, o bólu, o tym, co czuła. Komponowała przede wszystkim utwory oparte na swoim doświadczeniu, na swoich przeżyciach. Nieszczęśliwe dzieciństwo. Ojciec, który opuścił matkę i dom dla kochanki. Miłość, którą Amy obdarzyła nieodpowiedniego faceta. Mąż, który dał jej spróbować cracka i heroiny. Młoda dziewczyna, która bardzo się pogubiła. Odwyk. Próba powrotu do normalnego życia. Bulimia, która przyczyniła się do jej śmierci. Strach przed sławą i rozgłosem. Chciała być piosenkarką jazzową, która śpiewa w klubach dla garstki ludzi, a niestety nieodpowiedni ludzie chcieli ją wsadzić w komercyjne ramy, z których uciekła- w najgorszy możliwy sposób. Ta dziewczyna bardzo się pogubiła. Niestety nie miała obok odpowiednich ludzi, którzy byliby w stanie jej pomóc. Ona potrzebowała mamy i taty, tak po prostu. Potrzebowała pomocy i miłości. Ojciec był kolejnym facetem, któremu zależało na pieniądzach, związanych ze sławą jego córki, a nie na niej. W pewnym momencie filmu możemy to zauważyć. Sama Amy powiedziała mu, że jeśli chce pieniędzy to ona mu je da. Smutna historia dziewczyny, która była piekielnie zdolna i chciała tylko tworzyć, śpiewać, komponować, ale trafiła na nieodpowiednich ludzi. Została po niej wspaniała muzyka. Film ten pokazuje ciemną stronę życia, w którym jest za dużo alkoholu i narkotyków. Cieszę się, że moja bratanica widziała ten film, może ją to ustrzeże przed takimi błędami. Jeden z utworów stał się moim hitem i będzie już zawsze moim numerem 1. Poniżej link. 


Amy Winehouse & Tony Bennet "Body and Soul"

https://www.youtube.com/watch?v=_OFMkCeP6ok