Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 stycznia 2018

Planowanie zakupów

Leniwa sobota. Uwielbiam to. Oczywiście nie do końca, bo ktoś musi posprzątać, ugotować obiad, i tym ktosiem będę z pewnością ja 😁
Dzisiaj obudziłam się o 7.20 i przerażona stwierdziłam, że zaspałam do pracy. Na szczęście po chwili dotarło do mnie, że dziś sobota i mogę pospać trochę dłużej. Mąż do pracy na 9.00 a ja jeszcze chwilę pooglądałam DDTVN i postanowiłam wstać. Dzieciaki czekały już na śniadanie, Polę ubrałam, bo sama może i by umiała, ale to mały nygus i oszukistka. Ściemę wali, że nie potrafi! A przecież pani Paulinka w przedszkolu uczy ich ubierać się i wielu czynności, które pomogą im w codziennym życiu. 
Dzieciaki ubrane, najedzone, bawią się świetnie na korytarzu. Krzyki, hałas jest straszny, ale jak jest świetna zabawa to i krzyki muszą być. A mama? Mama siedzi w pokoju, popija kawkę, w ręku kartka i długopis. Zapisuję wszystko, co muszę dziś kupić. Na zakupy jadę jak zwykle sama, bo mąż w pracy, a dzieci lepiej niech zostaną w domu, bo zakupy z nimi to jakaś masakra.
Jak ja planuję zakupy? Tak, tak, planuję za każdym razem. Mam coś takiego, że czego się nie dotknę muszę to najpierw zaplanować! Przekleństwo? Trochę tak, bo coś nie styknie i sypie się cały plan. Aczkolwiek zawsze szybciutko wymyślam plan awaryjny 😁
Wracam do planowania zakupów. Zazwyczaj, jeśli mi się coś kończy, zapisuję od razu na kartce, dzięki temu mam pewność, że na następnych zakupach nie zapomnę tego kupić. Ogólnie polecam robienie list na zakupy- czy to na kartce, czy w telefonie lub innym urządzeniu, jak ci wygodnie. Ja wiem, że nawet najlepsza pamięć może być zawodna, więc lista pomoże ci na zakupach o niczym nie zapomnieć. Spisuję wszystko, co muszę kupić, zaglądam do szafek, do lodówki, wszędzie gdzie są produkty spożywcze. Później idę do łazienki, tam też zaglądam do szafek i zapisuję co się kończy i trzeba dokupić. Co ważne w takiej liście, żeby zapisywać produkty do kupienia w takiej kolejności jak ułożone są w sklepie. Zazwyczaj najpierw są warzywa i owoce, później, lodówki z nabiałem, mięso, pieczywo, i tak dalej. 
Ja zazwyczaj listę zakupów mam podzieloną na kilka sklepów, bo nie kupuję wszystkiego w jednym. Każdy sklep znam i wiem, jakie ułożenie produktów mają, więc układam zgodnie z tym listę. 
I teraz ważna dla mnie sprawa- kolejność robienia zakupów, czyli do jakiego sklepu najpierw jadę. Żeby zaoszczędzić trochę czasu jadę do najbliższego sklepu, żeby nie krążyć bez sensu po mieście, później po okręgu następny i tak dalej. Zataczam koło i wracam do domu. 😋
Należy też pamiętać o tym, że w zależności od pory roku planujemy zakupy troszkę inaczej- mięso i mrożonki lepiej kupować jako ostatnie, żeby po kilku godzinach w samochodzie nam się wszystko nie roztopiło. 
Mam nadzieję, że troszkę się to Wam przyda. Ja kończę kawkę i zmykam na zakupy.
Życzę udanej soboty i miłego weekendu 😊
Znalezione obrazy dla zapytania zakupy

niedziela, 19 listopada 2017

Święta, Święta .... już niedługo :)

Cieszy mnie ten właśnie okres, ten czas, kiedy jeszcze nie grudzień a już są reklamy, wszędzie oznaki zbliżających się świąt. Lubię to.


Święta mamy tylko kilka dni. W tym roku niefortunnie wypadają w weekend! Dlatego mnie cieszy ten czas przed świętami, kiedy wszędzie możemy oglądać padający śnieg, prezenty, rodzinną atmosferę. Uwielbiam właśnie te święta. Lubię piec pierniki, ubierać choinkę, robić z dziećmi ozdoby choinkowe. Kiedy ma się dzieci te wszystkie rzeczy, przygotowania nabierają innego wymiaru, mają inną moc.


W tym roku troszkę wcześniej, ale nie ma na co czekać- prezenty już są :) na niektóre jeszcze czekam. Dla dzieci, dla męża. To są te osoby, najważniejsze, którym chcę zrobić przyjemność. Jak co roku, w wigilijny poranek dzieciaki obudzą się wcześniej, zejdą na dół, pod choinką będą czekały prezenty od Gwiazdora :) Przybiegną do naszej sypialni, obudzą nas krzykiem, że są prezenty, że Gwiazdor już był. Uwielbiam to. I to rozpakowywanie. I ten zachwyt :) Uwielbiam tą dziecięcą radość, taką szczerą :) Co roku staram się też pakować prezenty w papier, nie w torby, bo rozrywanie papieru jest niesamowite, widzę w tych małych dziecięcych oczkach tą ciekawość, co tam może być :) I to "Mamo zobacz, to jest to o czym marzyłem/marzyłam" :) No ale Gwiazdor wszystko wie, bo ma kamery w lampach i cały rok obserwuje czy są grzeczni :) Ech...


Święta tuż tuż... Kewin...śnieg...reklamy...dzwoneczki...saneczki...Mikołajki... i George Michael - jeszcze nie słyszałam! Nie może być!


A Wy??? Macie już prezenty? Jest już późno, więc radzę już zamawiać, kupować, bo później będzie już tylko gorzej :)


Znalezione obrazy dla zapytania święta bożego narodzenia 2017

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Nowy Jork dzień III :)

Piątek 9.06.2017r.

Zmęczone po wczorajszych wojażach na Brooklynie wstałyśmy nieco później :) Nie chce się wstawać - zmęczenie jest ogromne. Nie mówię o jakiś niedogodnościach, które są związane ze zmianą czasu, bo na to nie miałyśmy nawet czasu. Ale w końcu przyjechałyśmy tu tylko na tydzień, więc mamy tylko kilka dni na zobaczenie wszystkiego, co dla nas zaplanowałam- a trochę tego jest :)


W ten dzień zaplanowałam Muzeum Historii Naturalnej- uwielbiam "Noc w muzeum"! I ja tam? Ależ byłam podekscytowana! Muzeum zlokalizowane naprzeciw Central Parku, dość daleko od naszego miejsca zamieszkania, ale w końcu mamy metro i jesteśmy już takie "obyte". Przepiękny, stary, ogromny budynek. Na wejściu szkielety dinozaurów. Pełno ludzi. Mimo, że miałyśmy karnety City Pass to musiałyśmy stać w kolejce, ale to nic. Mogłyśmy wybrać sobie seans w kinie w Muzeum. Poza tym mogłyśmy się rozejrzeć, zobaczyć jak w środku jest pięknie. Zwiedzanie zajęło nam kilka godzin, aż nas nogi rozbolały. Trochę się różni od tego, co było w filmie- nie było tego gościa na koniu, co go grał Robin Williams! :) Kilku innych rzeczy też nie było! Ale za to.... byłam w MUZEUM HISTORII NATURALNEJ W NOWYM JORKU!!!! Mojego szczęścia nie było końca. Narobiłam tyle zdjęć, że samo oglądanie mnie znudzi i na samą myśl o tym muzeum będzie mnie mdlić! :)


Po wyjściu z Muzeum poszłyśmy sobie kupić Smoothie, drogie bo aż 7$, ale za to przepyszne, robione na miejscu przy mnie, z owoców przeze mnie wybranych. Poszłyśmy spacerkiem do Central Parku. Piękny, fantastyczny Central Park. Dający schronienie wiewiórkom, ludziom chcącym wypocząć, pojeździć na rolkach, rowerze, pograć w różne gry zespołowe, porozmawiać ze znajomymi, albo po prostu dający odpoczynek każdemu kto chce chwili z dala od zgiełku ulicy, wieżowców, klaksonów. Wspaniały park, najpiękniejszy jaki widziałam. Ogromny! Szłyśmy i szłyśmy, i nie było końca. Mniej więcej orientowałam się gdzie możemy być, ale wszędzie są dróżki, kręte, skręcające to w jedną to w drugą stronę. Co chwilę piękne mosty, mosteczki, stawy- mniejsze, większe, pełno ludzi w łódkach. Zza drzew wystające budynki, a w parku cisza, tylko co jakiś czas grający ludzie- to na skrzypcach, na saksofonie, trąbkach, gitarach. Cudownie :) Aż się chciało cieszyć i uśmiechać do wszystkich. Najpiękniejsze widoki. Próbowałyśmy trafić do ZOO, ale niestety nie udało nam się- trochę kiepskie oznakowanie w parku (praktycznie drogowskazów nie było), a mapy ZOO w kilku miejscach. Miałam jeszcze kilka miejsc zaplanowanych, więc poszłyśmy dalej. Szybka sesja zdjęciowa przez hotelem Plaza (tam, gdzie Kevin był sam w Nowym Jorku ) :)


Kolejnym miejscem był taras widokowy Top Of the Rock w Rockefeller Center. Chciałam zobaczyć Central Park z góry. Na wejściu zwisające z sufitu kamienie Swarovskiego, w słońcu pięknie się mieniły- zrobiłam piękne zdjęcie na ich tle. Z tarasu Top of the Rock jest najlepszy widok. Rzeczywiście chodziłam jak zaczarowana. Musowo zrobione zdjęcia na tle Central Parku. Pochodziłam dookoła i zrobiłam zdjęcie Empire State Building, WTOne, całej okolicy i poszłyśmy dalej zwiedzać. Szłyśmy Piątą Aleją, podziwiałyśmy piękne sklepy, obowiązkowo zajrzałyśmy do salonu Victoria's Secret. Ogromny sklep, 3 piętra. Na wejściu stoi pan, który wpuszcza klientów. W środku przepiękne zdobienia, wszędzie zdjęcia modelek z wybiegów, stroje wybiegowe, bielizna. Obłędny zapach. Oczywiście kupiłam jeden z zapachów- pachnie nieziemsko. Na każdym piętrze bielizna, perfumy, a na ostatnim pomieszczenie ze strojami z wybiegów, zrobione stanowisko na wzór tego, przy którym projektanci wymyślają stroje, dobierają materiały. Próbki materiałów przy każdym modelu, zdjęcie wybiegowe modelki- magia. Zabrałyśmy po jednym plakacie- nie wiedząc co dokładnie znajduje się w środku (mąż cieszy się ze zdjęcia 70cm x 100cm modelki w bieliźnie wiszącego w sypialni). Samej mi się podoba i to był mój pomysł.


Po drodze kilka zdjęć na tle wymyślnych fontann w różnych kształtach. I tradycyjnie ostatnie miejsce na chwilę odpoczynku, zjedzenie pysznego fast food'u (zestaw z Maka na Times Square). Od tego śmieciowego jedzenia tak spuchłam, że już mi chyba nic nie pomoże. Nawet tabletki na żołądek nie pomagają. Jeszcze tylko zdjęcie zachodzącego słońca między budynkami, do metra i do domu.


Jeszcze tylko zakupy na 14 ulicy- chleb, woda, wędlina, sałatki- i do domu. Kąpiel, telefon do bazy w Polsce i spać. Jutro kolejny, wyczerpujący dzień.

poniedziałek, 3 lipca 2017

Nowy Jork dzień I :)

Środa 7.06.2017r.

Pobudka dość późno, telefon do domu, że wstałyśmy i szykujemy się na pierwsze wyjście w miasto. Wszyscy przerażeni- żebyśmy nie zginęły, żeby nam się nic nie stało. Musimy uważać, bo "w poniedziałki kradną, we wtorki gwałcą, w środy porywają"- przypomniał mi się ten tekst z "Samych swoich". Ja rozumiem, że oni wszyscy się o nas martwią, ale to nie jest tak. W Nowym Jorku każdy ma swoje sprawy, każdy spieszy się do pracy, domu, rodziny, znajomych. Siedzą w metrze ze słuchawkami na uszach, nie zwracając na nikogo uwagi. Albo sobie śpiewają, albo coś pod nosem mówią.


Pogoda pochmurna, więc na spacer po mieście trzeba zabrać okrycie wierzchnie. Od rana kąpanie, bo poprzedniego dnia byłyśmy tak wykończone, że już nam się nie chciało. George wyszedł do pracy wczesnym rankiem, więc mogłyśmy czuć się swobodnie. Wyszykowałyśmy się i w drogę. Na metro nie mamy co liczyć, bo jeszcze nie wiemy co, gdzie i jak. Dziś czeka nas wędrówka piesza! Ciekawe ile kilometrów przeszłyśmy. Wyszłyśmy z domu i zgodnie z mapą kierowałyśmy się w stronę 5 Alei. Wiadomo, tam najwięcej atrakcji, same najlepsze sklepy. W planach było dość dużo do zobaczenia. 5 Aleja robi wrażenie. Chociaż pierwsze co mnie niestety niezbyt miło zaskoczyło to smród! W Nowym Jorku okropnie śmierdzi- spalinami i jedzeniem. Co prawda później się już przyzwyczaiłam, ale pierwsze dwa dni nie miałam ochoty na jedzenie. Mimo wszystko wyruszyłyśmy przed siebie. Jak wspominałam 5 Aleja jest niesamowita, wiele tam różnorodności, kolorów, wszędzie piękne, wysokie wieżowce, a między nimi niesamowite stare budowle. Mnie zachwyciła katedra św.Patryka. Sam budynek strzelisty, pojawia się wśród ogromnych wieżowców i robi ogromne wrażenie. Oczywiście weszłyśmy, zapaliłyśmy świeczkę w pewnej intencji (jak to w amerykańskich filmach bywa), nie wchodziłyśmy dalej, ponieważ znowu stała ochrona i sprawdzała zawartość toreb. Usiadłyśmy przed Katedrą, żeby odpocząć a przy okazji oglądałyśmy czerwony dywan naprzeciw i promocję filmu "Mumia" z Tomem Cruisem. Niestety głównego aktora nie było, ale było kilku innych. Po zregenerowaniu ruszyłyśmy dalej. Szłyśmy mijając piękne sklepy Gucci, Louis Vuitton, Michael Kors, Victoria's Secret, Versace, Cartier, Rolex, Ferrari, Dolce & Gabbana.


Informacyjnie- To w tych długich włosach to Pan z pięknym makijażem, piórami we włosach i ogólnie chyba inspirowany Prince'm- makijaż na to wskazywał.


20170607_180153 20170607_180535 20170607_180804


Pierwszym naszym celem był Empire State Building. Chciałam, żebyśmy od tego zaczęły zwiedzanie, ponieważ tam zamawiałam City Pass i tam miałyśmy otrzymać książeczkę z karnetami na resztę atrakcji- Top of the Rock, Muzeum Historii Naturalnej, The MET, Muzeum 11 września i statek Circle Line Cruise dookoła wyspy. Dotarłyśmy bez najmniejszych problemów. Na Manhattanie ulice i Aleje przecinają się tworząc szachownicę, więc bardzo prosto nawigować. Empire- piękny budynek, dość wysoki, ale już dawno nie najwyższy w NY, za to chyba najbardziej znany symbol. Za to równie chętnie odwiedzany. Ludzi dość dużo. Pierwsze wrażenie po wejściu- przepych. Przepięknie zdobione ściany i moje wymarzone zdjęcie na tle ściany, na której widnieje Empire w promieniach słońca. W kolejce chwilę stałyśmy, ponieważ jak wszędzie w Nowym Jorku kontrola bagażu, torebek, żadnego jedzenia i picia. Wjechałyśmy na 86 piętro. W windzie towarzyszyły nam piękne obrazy wyświetlane na suficie. Cudowny widok. Z tarasu widokowego rozciągał się widok na cały Manhattan. Z jednej strony widok na dolny Manhattan, z drugiej Central Park. Jednak widok Central Parku najlepszy jest z Top of the Rock. To był nasz pierwszy taras i widok zapierał dech w piersiach. Rozejrzałam się wokół. Przypatrzyłam gdzie są nasze atrakcje, które miałyśmy zwiedzać w następne dni. Wi-Fi w Empire dostępne, więc zadzwoniłyśmy do domu i zrobiłyśmy telekonferencję. Mój mąż kiedy zobaczył widoki z Empire dosłownie się wkurzył i powiedział, żebym do Niego więcej nie dzwoniła. Nie dziwię mu się, bo widoki przepiękne, zapierające dech, a Jemu wizy nie dali! Każdy by się zdenerwował! Ale... ja zrobię wszystko, żeby Go tam zabrać! Poruszę niebo i ziemię, a pojedzie tam ze mną! Wracając do tematu- ludzi dużo, ale dla każdego miejsce się znajdzie, jest gdzie zrobić zdjęcie, jest gdzie nakręcić film. Z góry piękny widok na cały Manhattan. Kilka atrakcji pokazałam Wiktorii i ruszyłyśmy dalej. Poszłyśmy Piątą Aleją podziwiać piękno Nowego Jorku.


Następnie Trump Tower- policja z długą bronią, zamknięta ulica, pełno ludzi robiących sobie zdjęcia z policjantami, przed wejściem, wchodzących, wychodzących. Dalej budynek Biblioteki Publicznej- stary, piękny, znany tylko z filmów. Cudowny widok. Ale dziś nie czas na zwiedzanie, idziemy dalej. Rockefeler Center i dziewczynka-baletnica, siedząca pośrodku. Jak tam jest cudownie! Fantastycznie! Pełno ludzi, uśmiechniętych, zadowolonych. Oczywiście są bezdomni, są biedni, są żebracy- widać ich wszędzie. Jednak nie są nachalni, są wręcz sympatyczni. Pamiętajcie, że oni też konkurują! Każdy z nich wie, że musi w jakiś sposób zdobyć pieniądze i starają się różnymi sposobami. Albo grają- na wszystkim, albo śpiewają, albo ćwiczą, wyskakują, robią sztuczki- są bardzo kreatywni, chyba Nowy Jork zobowiązuje :) Chodziłyśmy i odpoczywałyśmy, tam wszędzie są jakieś skwerki, miejsca do odpoczynku, miejsca gdzie można posiedzieć, popatrzeć na ludzi, rozejrzeć się dookoła. Jadłyśmy w food truckach, które są wszędzie obecne. Jedzenie nie jest pyszne, ale zjadliwe. Oczywiście przeszłyśmy się na Times Square- świetne miejsce. Niektórzy twierdzą, że bardzo hałaśliwe, nieznośne, pełne ludzi. Oczywiście, że tak jest- to Times Square! To miejsce szalone, pełne postaci z kreskówek i filmów, dziwnych instalacji, ludzi siedzących na czerwonych schodach, jedzących na ulicy, siedzących gdzie popadnie. Fajnie tam- skończyło się na tym, że codziennie tam wracałyśmy. Przede wszystkim dlatego, że tam dojeżdżałyśmy metrem i dalej szłyśmy pieszo. Tam jadłyśmy Big mac'i, frytki i piłyśmy Coca Colę w Mc Donalds'ie, tam też kupiłyśmy kosmetyki w M.A.C.'u (ach ta moja fioletowa szminka) i tam kupiłam zabawki dla dzieci w sklepie Disneya. Ceny? Jak na Nowy Jork porównywalne do naszych polskich. Zdziwienie pełne, że tam mogę kupić coś w tych samych cenach albo nawet trochę niższych. W Hard Rock Cafe na Times Square kupiłam mojemu mężowi koszulkę i buty w Champs. Sobie kupiłam kilka rzeczy w H&M'ie. Przy Piątej Alei w Victoria's Secret kupiłam też piękną bieliznę i perfum, który powala zapachem. Po ten perfum pojadę nawet na koniec świata! Przyznam szczerze, że do VS wracałyśmy kilka razy :) Szłyśmy powoli z powrotem do naszego mieszkania w East Village, po drodze wstąpiłyśmy na Grand Central Terminal, obejrzałyśmy cały dookoła, przeszłyśmy wzdłuż i wszerz- zrobiłam pamiątkowe zdjęcie przy słynnym zegarze na środku Grand Central i kupiłyśmy w metrze metrocard, żebyśmy mogły następnego dnia jechać na Brooklyn spotkać się z panią Magdą- naszą przewodniczką. Po drodze zrobiłyśmy sobie zdjęcia przy Flatiron Building- słynnym żelazku. Robiło się już ciemno, więc trzeba było trochę przyspieszyć. Małe zakupy na 14 ulicy- woda, chleb i szynka, i do domu na 12 ulicy.


W domu ok.21.00, telefon do domu do Polski, że wróciłyśmy całe i zdrowe- mimo tego, że tam już 3 rano. Wszyscy czekali z utęsknieniem na telefon i pierwsze relacje z wielkiego miasta :) Opowiadałyśmy z wypiekami na twarzach. Super dzień :) Później kąpiel i spać, bo następnego dnia wczesne wstawanie i jazda na Brooklyn :)

niedziela, 28 maja 2017

9 dni :)

To już niebawem :) Jestem szczęśliwa :) Myślę intensywnie, żeby jak najlepiej zorganizować cały pobyt. Myślę, żeby zorganizować wszystko tu na miejscu, bo przecież cała moja familia zostaje! Dzieci będą chodzić do szkoły i przedszkola, będą różne zajęcia, wycieczki, więc trzeba o wszystkim pomyśleć. Babcia będzie czuwać cały tydzień- najukochańsza na świecie :)


A ja! Głowa pełna od pomysłów, myśli, pytań, wątpliwości. Aaaaaaa... żebym niczego nie zapomniała, żebym o wszystkim pomyślała, żeby wszystko się udało!

A po przyjeździe jeszcze wesele! Buty dla męża- trzeba kupić już teraz, bo później już nie będzie czasu, Niko nie ma ciuchów! Aaaaaa... oszaleję! A ja co mam spakować??? Biorę długopis, notes i już! Wszystko musi być spisane!

Tralalalalalala ... NYC niebawem :) Tralalalalalalala ......

wtorek, 23 maja 2017

New York, New York- to już za 2 tygodnie :) yupiiii

Nie mogę uwierzyć! Trzęsę się już ze strachu przed lotem. Jak to będzie? Zastanawiam się. Jak wygląda lot? Czy moja głowa oszaleje? Czy wytrzymam tyle godzin? Mam nadzieję, że moja głowa nie zwariuje i nie zacznie myśleć- jestem wysoko, nic mnie nie trzyma przy ziemi, pode mną ocean, a jak coś się stanie i zaczniemy spadać? Tego boję się najbardziej- ataku paniki. Bardzo chciałabym mieć obok siebie mojego męża, który by mógł mnie przytulić, uspokoić. Czułabym się bezpieczniejsza. Niestety - nie pisałam tego, ale był dwa razy w ambasadzie i nie dostał wizy. Jest strasznie rozgoryczony, ja też. Kit ze straconą kasą, ale straciliśmy szansę na fajny czas, który moglibyśmy spędzić razem. Razem moglibyśmy przeżywać najpiękniejszą podróż życia. Szkoda, straszna szkoda. Ja jednak jestem gotowa na każde wyzwanie, byle mieć możliwość zobaczenia mojego ukochanego Mostu Brooklińskiego, Central Parku, Terminalu Grand Central i wielu innych wspaniałych miejsc.


Cały czas myślę- co jeszcze potrzebuję? Walizkę na bagaż podręczny zamówiłam, bo stwierdziłam, że lepiej mieć więcej miejsca do spakowania- może coś tam kupię to będę miała gdzie się spakować :) Ubezpieczenie- ważna sprawa. Najlepiej kwota bez limitu, żeby w razie czego mieć zabezpieczenie i nie musieć się martwić, że w kraju będzie trzeba zaciągać kredyt. Co jeszcze? Już chyba wszystko załatwione, kupione, zrobione.


Najgorsze, że w ostatnim czasie dzieje się tak dużo niedobrego. Na Times Square pijany/naćpany facet wjechał w tłum ludzi- nieciekawie, w Manchester Arena zamach terrorystyczny. Strach mnie oblatuje na samą myśl. Jestem jednak pełna optymizmu i wiary w to, że będzie dobrze. Przecież codziennie miliony ludzi latają po całym świecie. Przecież codziennie jeżdżę do pracy- na drodze różnie bywa. Każdy z nas ma swoje przeznaczenie. Myślę, że będzie dobrze. Już układam w głowie i rozpisuję w notesie gdzie i kiedy pójdziemy. Najlepsze jest to, że mamy załatwioną Magdę - przewodniczkę. Udało się zorganizować grupę sześciu osób do zwiedzania i nie musimy płacić 450$ za dzień, tylko 80$ od osoby :) Tym samym 8 czerwca będziemy zwiedzać Brooklyn w towarzystwie Magdy i kilku innych osób. Marzyłam o tym. Bałam się trochę sama jechać w tamten rejon, to jednak daleko z Manhattanu i mogłabym czasem metrem do Kanady dojechać :)


Nie, nie wierzę! Ja i Nowy Jork? Czy to prawda? Czy tylko sen? Może się zaraz obudzę i wszystko okaże się wielką ściemą?


Nieeeee, to prawda! Jadę... niebawem... już za chwilę :) Spełnia się! Największe marzenie mojego życia, najpiękniejszy sen.


wielkie jabłko

wtorek, 25 października 2016

Kosmetyki naturalne- samo zdrowie

Kosmetyki są dla nas ważne. To, czego używamy do ciała, włosów, twarzy ma ogromne znaczenie. Od jakiegoś czasu słyszymy w mediach o tym ile parabenów i różnych sztucznych substancji, które wpływają na nasze zdrowie znajduje się w kosmetykach. Wszędzie reklamowane są kosmetyki na bazie naturalnych składników. Każda z firm kusi klientów jak może, żeby przekonać do swoich produktów. Niestety z doświadczenia wiem, że to, co reklamowane jako naturalne, nie zawsze takie musi być.


Od pewnego czasu temat naturalnych kosmetyków spędza mi sen z powiek. Przede wszystkim dlatego, że mój wiek daje o sobie znać, poza tym dwóch ciążach i karmieniu piersią moje włosy zaczęły wypadać i niestety nie wyglądają już jak lata temu. Cera stała się ziemista, pojawiły się przebarwienia, popękały naczynia krwionośne. Niestety tak się dzieje i zdaję sobie sprawę z tego, że młodsza nie będę. Ale zawsze mogę sobie pomóc kosmetykami. Niekoniecznie muszę zamalowywać moje niedoskonałości tonami pudru czy fluidu. Szukałam rozwiązania w internecie i jak zwykle odpowiedź przyszła wcześniej niż mogłabym się tego spodziewać- kosmetyki naturalne z Federacji Rosyjskiej. Stwierdziłam, że nie ma na co czekać, trzeba spróbować. Nie byłabym sobą gdybym nie zechciała spróbować od razu kilku produktów. Ja zawszę kupuję hurtowo.


Z pomocą przyszła mi strona medicspa.pl - to tam zamówiłam i zamawiam do tej pory produkty rosyjskie, naturalne. Od pierwszego użycia jestem bardzo zadowolona. Skupiłam się na kosmetykach producenta Pervoe Reshenie, czyli Apteczka babci Agafii.


Jako pierwsze wypróbowałam naturalne ziołowe mydło czarne, które w swoim składzie ma wyciągi, ekstrakty i oleje z aż 37 syberyjskich roślin. Mydło jest w formie żelu, więc jest bardzo wygodne w użyciu oraz jest mega wydajne. Ja używam go do mycia zarówno włosów, jak i ciała. Nie kupuję już żeli pod prysznic, ani sztucznych, agresywnych szamponów, które sprawiały, że moje włosy były wysuszone, a skóra głowy w fatalnym stanie. Mogę zapewnić, że mydło to jest bardzo dobre, a jego zapach jest niepowtarzalny, cudowny, niespotykany i dający odprężenie.


mydło czarne


Kolejne kosmetyki, które wypróbowałam to oczywiście odżywki i maski do włosów. Wiadomo, jeśli myję włosy naturalnym mydłem to nie mogę mieć sztucznej odżywki. Na pierwszy ogień poszła więc maska drożdżowa na porost włosów. Zapach nie powala, ale podczas używania tej maski nie znajdowałam już włosów na podłodze. Ważne jest również to, że taka maska ułatwia rozczesywanie i włosy dostają blasku. W swoim składzie zawiera ponad 8 składników aktywnych, oprócz drożdży piwnych, zawiera też ostropest plamisty, sok brzozowy, oleje z kiełków pszenicy, nasion białej porzeczki czy owoców dzikiej róży.


maska drożdżowa


Jak już pisałam wcześniej korzystałam z różnych kosmetyków- kolejne to maseczki do twarzy, kremy, sól morska do kąpieli. Jedną z maseczek polecam szczególnie. To maseczka witaminowa fitoaktywna, poziomka, malina, dzika róża, rokitnik, jagoda kamczatska. Pachnie obłędnie, jest koloru czerwonego z małymi pestkami. Wygląda tak, jakby się rozdusiło truskawkę i rozsmarowało na twarzy. Maska ta jest wzbogacona olejami i sokami z jagód z rosyjskiej tajgi. Dzięki temu głęboko nawilża, wyrównuje koloryt twarzy i aktywizuje procesy regeneracji skóry.


maseczka Agafii


Ze strony medicspa.pl mogę polecić również kosmetyki firmy Bingospa. Mam sól do kąpieli, maskę algową do twarzy, jedwabne mleczko do mycia twarzy i szyi, płyn do higieny intymnej, serum kolagenowe do ciała. Wszystkie kosmetyki są w bardzo przystępnych cenach oraz są bardzo wydajne. Już dawno stwierdziłam, że na zdrowiu nie ma co oszczędzać, więc warto też zainwestować w swoje kosmetyki.


Polecam gorąco :)

piątek, 6 listopada 2015

SIA w biedronce :)

Niektóre promocje w biedronce bardzo mi się podobają, szczególnie książki, no i płyty. Czekałam na tą datę- 5.11. Poszłam i mam- SIA za 14,99zł! Fantastycznie :)


Czego chcieć więcej!


Płyta jest świetna - cała, nie tylko single, które słyszymy w radio czy TV.


Piękny głos, świetna muzyka.


POLECAM GORĄCO!

SIA

sobota, 24 października 2015

Kolczyki- coś dla mnie :)

Mam ich trochę w swojej kolekcji. Są kolorowe, z kamieniami, srebrne, koła, wiszące i tak dalej, i tak dalej... Staram się kupować kolczyki srebrne, ponieważ na wszystko, co sztuczne mam uczulenie. Złoto do mnie zupełnie nie pasuje. Od jakiegoś czasu myślałam o kupnie kolczyków ze stali chirurgicznej. Mam kolczyk w pępku i wiem, że nic do tej pory się nie działo, więc... to była tylko kwestia czasu. Szukałam czegoś dla siebie, ale nigdy nie mogłam znaleźć w internecie strony, która oferowałaby mi to, co mi się podoba. Ale wreszcie znalazłam i już tak zostanie! Piękna biżuteria, nie tylko ze stali, ale też z wolframu, z tytanu, ze sznurka i pleciona. Zamówiłam - 3 pary kolczyków i 1 kolczyk do pępka, zapłaciłam 51,58 zł z przesyłką- to jak za darmo! Jestem zachwycona. Czekam na kolejną możliwość zamówienia- znaczy na wypłatę :) Fakt, że trochę czekałam na dostawę, ale to przez moją nieuwagę, błędny kod pocztowy przy rejestracji i 2 tygodnie czekania. Pisałam do sklepu, zdziwiłam się bo odpowiedź otrzymałam niemal od razu. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło. Pani ze sklepu bardzo miła, wytłumaczyłam co  i jak. Informowali mnie na bieżąco co się dzieje z moją przesyłką. I tym mnie kupili jeszcze bardziej. Obsługa klienta jest bardzo ważna - mówi Wam to specjalista działu obsługi klienta :)


Kolczyk do pępka z cyrkonią, motocyklistą i flagą południową jedyne 16,38 zł- co ważne zasłania moją okropną bliznę po cesarce!


kolczyk do pępka


Czarne okrągłe kolczyki z tribalem 13,10 zł


Kwadraty z kamieniami 7,81 zł a okrągłe z czarną gwiazdeczką 6,30 zł


kolczyki1 kolczyki


Polecam :)

czwartek, 15 października 2015

Ach te bransoletki :) byDziubeka rządzi :)

Kolejne zamówienie i kolejne piękne bransoletki. Tym razem niebieskie i zielone. Nie widać było tylko, że są dwukolorowe- to znaczy same kulki są pół na pół zielone lub niebieskie i srebrne. Wygląda to całkiem fajnie. Nie wiem czy zamówiłabym gdybym wiedziała, ale w gruncie rzeczy są bardzo efektowne. Teraz czekam na kolejne wolne pieniądze i zamawiam dalej. Podzielę się z Wami kolejnymi zdobyczami. Teraz pewnie będzie kobalt- nie daje mi spokoju :) wrzucam zdjęcia :)


bransoletki1 bransoletki


POLECAM GORĄCO :)

czwartek, 8 października 2015

Jesienne porządki

Nadchodzi jesień. Zbliża się wielkimi krokami. Brak ciepła i ładnej pogody niestety udziela mi się coraz bardziej. Strasznie nie lubię zimna. Muszę mieć około 30 stopni, żeby mi było komfortowo. Jesienią jedyne co mi się podoba to siedzenie wieczorami na kanapie, pod ciepłym kocem z ciepłą herbatą. Lubię patrzeć w rozpalony i trzaskający ogniem kominek. Do tego dobra książka i mogę nic innego nie robić. Chociaż jak to zrobić w starciu z dwójką małych terrorystów? Są chwile, że się udaje. Jesień to też czas porządków przed domem i na ogrodzie. Ogród będę musiała uporządkować bo troszkę go zapuściłam. Ale promocje kwiatowe w marketach spowodowały, że nabrałam ochoty na posadzenie nowych kwiatów w donicach przed domem. I tak mój kochany mąż zakupił mi wrzosy- ponoć przynoszą nieszczęście! Też o tym słyszeliście? Jakoś nie wierzę i zdecydowałam się je posadzić. Wyglądają bardzo ładnie. Poniżej kilka zdjęć. W okrągłych donicach posadziłam po jednej sztuce i żeby nie było widać ziemi naokoło wysypałam kasztany, w jedną donicę włożyłam też szyszki. Chociaż nie mam zdolności manualnych- żadnych- do kompozycji kwiatowych już wcale, zdaje mi się, że wygląda to całkiem dobrze. Zresztą sami oceńcie.


kwiaty kwiaty1 kwiaty2


Wrzosy kupione w Lidlu za 4,88zł/sztukę


Polecam :)

środa, 30 września 2015

Biżuteria byDziubeka :)

No i znalazłam coś dla siebie. Do tej pory szukałam biżuterii w Aparcie (również polecam) na wyprzedażach. Jednak od momentu, kiedy na FB wyświetliła mi się reklama i stwierdziłam, że zobaczę co tam fajnego oferują, zakochałam się! Biżuteria jest przepiękna, dobrze wykonana. Oczywiście skorzystałam z oferty w outlecie. Wybór jest bardzo duży, kilkanaście stron z końcówkami kolekcji. Za komplet 5 bransoletek zapłaciłam niecałe 40zł, do tego kilka złotych za przesyłkę do paczkomatu Inpost i pasuje. Jestem zadowolona i już szukam kolejnego zestawu do kupienia, oczywiście znowu z outletu. Poniżej zdjęcie moich bransoletek- 2 zielone, 1 pomarańczowa, 1 przezroczysta, 1 beżowa.


bydziubeka_ bydziubeka1_

Pojawiła się również nowa kolekcja kobaltowa. Przepiękne kolory i cudowne bransoletki. Muszę taką mieć :) poniżej te, które mi się podobają, koszt 59zł i 54zł. To nie dużo a efekt super.




POLECAM GORĄCO :)

środa, 12 sierpnia 2015

dawanda.pl unikalne artykuły od młodych projektantów

Każdy z nas chce mieć fajne rzeczy, unikatowe ubrania, być oryginalnym, ale nie banalnym. Każdy lubi zakupy, chociaż ja nie lubię chodzić po sklepach, nie lubię przymierzać, dlatego jeśli już coś kupuję to musi mi wpaść w oko od razu, "na oko" stwierdzam czy będzie pasowało, płacę i uciekam ze sklepu. Nienawidzę sprzedawców i ich "w czym mogę pomóc?"- w niczym! Nie zawracaj gitary, rozglądam się, patrzę, jak coś mi wpadnie w oko to kupię, jak nie to wyjdę. Kiedy widzę, że zbliża się do mnie "sympatyczna" pani i pyta w czym może pomóc, odpowiadam, że dziękuję i już mnie nie ma. Taka moja natura. Dlatego też wybawieniem dla mnie są zakupy internetowe. Staram się wybierać rzeczy niebanalne, takie, które niekoniecznie są na topie, po pierwsze nie zawsze jest kasa na markowe, modne i drogie, a po drugie lubię mieć coś innego, od zawsze ubieram się tak, jak mi się podoba, jak mi jest wygodnie. Stronę dawanda.pl znalazłam jak zwykle- przypadkowo. Od razu mnie zainteresowała. Jeśli chcę komuś zrobić prezent to pierwsze co robię to zaglądam właśnie na dawanda.pl, zazwyczaj znajduję coś co wpadnie mi w oko i co wiem, że spodoba się osobie, której chcę to podarować. Kupiłam już kilka rzeczy i zawsze jest to towar sprawdzony, bardzo dobrej jakości i zgodny z opisem. Jedynym minusem jest to, że koszt przesyłki może być troszkę wysoki i czeka się nawet do 10 dni na dostawę, ale opłaca się. Taki długi czas oczekiwania spowodowany jest tym, że po przyjęciu zamówienia, projektant robi daną rzecz, dopracowuje i dlatego masz pewność, że jest to unikatowe. Dodatkowo produkty są nasze, polskie, chociaż są też projekty z całego świata, ale nie jest to masówka z Chin! Dla mnie staje się to z każdym zakupem coraz bardziej istotne. Aktualnie czekam na torebkę, pisałam do projektantki kiedy mogę się spodziewać przesyłki, natychmiast otrzymałam wiadomość, że torebka jest wykańczana i do wysyłki.


Polecam :) zaglądaj na dawanda.pl


oto kilka produktów, które osobiście zakupiłam- każdy w dobrej cenie, najwyższej jakości :)


Bransoletka, zegarek - Czarny ko? - czarny Kubek PANI KIEROWNICZKA Trish - czarna sukienka swing od Freeshion